poniedziałek, 14 października 2013

Zlot byłych mieszkańców Valle Aceretta


W ostatnich dniach sierpnia lub na początku września odbywa się w Lutirano zlot byłych mieszkańców doliny. Jest to impreza zamknięta, wejście jest tylko na zaproszenie, więc tym bardziej byliśmy dumni i zaskoczeni, że takim i nas obdarowano.

Na boisku, gdzie latem rozgrywane były turnieje piłki nożnej, rozstawiono namioty, a pod nimi stoły i ławki. Menu było z góry określone i bardzo zachęcające. Swojskie sery i wędliny, polenta i mięsa pieczone najróżniejsze. Na koniec oczywiście słodkości miejscowe, kawa i owoce. 



Usiedliśmy w wyznaczonym dla nas miejscu. Obok usiadło starsze małżeństwo, a że i oni i my byliśmy w wąskim gronie, zaproponowaliśmy sobie wzajemne towarzystwo. Waldemara i Bruno - tak się przedstawili. Na początku, ku mojej wielkiej radości, połechtanej próżności - musiałam wyjaśnić, że Włoszką nie jestem, ale Włochy kocham miłością absolutną - stąd ta lekkość w mówieniu. Jak tylko mili państwo usłyszeli, że pochodzimy z Polski, natychmiast zaczęli rozpływać się w zachwytach - jaki to piękny kraj, jacy mili ludzie, jaki trudny język. A oni byli, widzieli wszystko na własne oczy, bo dziewczyna siostrzeńca jest Polką i ma pensjonat w Szczyrku (obydwoje łamali sobie język), i tam tacy wszyscy gościnni i restauracje otwarte cały dzień, więc jeść można kiedy się komu zamarzy! Miło nam było słuchać tych wszystkich peanów na temat Polski. My w rewanżu opowiadaliśmy o tym, co nas urzekło w Italii, a Waldemara i Bruno doradzali, co jeszcze musimy zobaczyć, co warto, co nas rzuci na kolana. 


I tak na miłej rozmowie, zajadając pyszności i popijając domowe wino minęło nam popołudnie. Dobre towarzystwo zawsze wprowadza w miły nastrój! No i jakby na to nie patrzeć już byliśmy przyszłymi byłymi mieszkańcami Valle Aceretta.
  

 W wakacje jakoś umknęło mi dodawanie włoskich słówek, dlatego od dziś przywracam moją blogową tradycję. Słówko na dziś to ABITANTI - czyli MIESZKAŃCY.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj