wtorek, 8 października 2013

Pogoda bojkotuje pierwszą sagrę kasztanową


Pierwszą sagrę kasztanową przesiedzieliśmy w domu. Lało jak z cebra o czym informowały nawet wiadomości telewizyjne w Polsce. Dzieci wyszły na dwa kroki, na pięć minut, na chwilę zabawy, ale nawet one szybko się poddały. Co można robić w taką pogodę??? Polak powiedziałby "pić!" - pogoda iście barowa:) Jednak dla mnie kulinarne cudowanie jest o wiele lepszym sposobem. Oczywiście nie neguję, że szklaneczka wina była mi wiernym kompanem:)


A zatem były pszenno razowe bułeczki - bo dzieci prosiły - mamusiu zrób nam te bułeczki co w Polsce robiłaś - a więc proszę bardzo - "mówisz masz":) Bułeczki wyszły pyszne, mięciutkie wyrośnięte, zniknęły niestety w trybie natychmiastowym!


Potem, a właściwie przedtem była zupa dyniowa z mojej ogródkowej dumy, czyli dyni która wyrosła w mym własnym ogródku! Pyszna, aromatyczna, rozgrzewająca i prawdziwie EKO! Nie ma więc tego złego! Nawet pogodowo brzydkie dni mogą być ciepłe i pachnące. 


A kiedy kolację je się w gronie przyjaciół, kiedy nikomu nie chce się wstać od stołu, kto by się przejmował pogodą, która przecież dwoi się i troi by zatruć nam październik!
- To nawet nie jest brzydki listopad! - wyklina Mario. - koszmar jakiś!
- A daj spokój! - odpowiadam - jutro będzie tak samo:)) 

Kopalnia - autor: Tomuś:)

2 komentarze:

  1. Czy ja Ci mówiła, że ZAWSZE tam, gdzie jedziemy, występują koszmarne anomalie pogodowe? Typu największe opady w środku lata w Rio czy najgorętsze lato w Finlandii? ergo: za dwa tygodnie spodziewajcie się śniegu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się boję!!:)) Ale najciekawsze jest to, że kiedy tu lało - we Florencji świeciło słońce i był cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj