wtorek, 22 października 2013

Codice fiscale


Nareszcie! Codice fiscale już mamy i tak naprawdę mogliśmy go mieć dawno temu, ale taki jest przepływ informacji w gminie. Zaufałam temu co powiedzieli w urzędzie, zamiast oprzeć się na tym co wyczytałam w sieci. Tak czy inaczej - załatwione! Jedna formalność mniej! Dziś też odbieram klucze do domu, a jutro idę wreszcie podpisać umowę. Już za chwilę zaczniemy osiadać "na stałe".

Do Casaluccio jeździmy niemal każdego dnia i wracamy z pełnym bagażnikiem. Niby tylko trzy lata, a rzeczy nagromadziliśmy mnóstwo. Z każdej szuflady, z każdego kąta wyskakują nowe niespodzianki - rysunki dzieci z pierwszego pobytu, korek od sylwestrowego szampana z 2012 roku, ubrania, z których chłopcy w międzyczasie wyrośli, lampki - gwiazdki, którymi dekorowaliśmy dom na zimę, słoiki, butelki, obrusy, książki ... litania klamotów, której końca nie widać!


Tymczasem Italię nawiedziły deszcze tak intensywne, że ciężko to sobie wyobrazić. Najbardziej ucierpiała właśnie Toskania. Lawiny błotne zalewają drogi i domy, okolice Sieny, Lukki i Florencji ucierpiały bardzo. Marradi jak zwykle zostało oszczędzone, niemniej nocne opady i burze poderwały nas wszystkich na nogi. Ulice zamieniły się w rwące rzeki. Ziemia z zaoranych pól pokryła niebezpiecznie asfalt. Dziś ma być chwila oddechu, ale zapowiadają że jutro ma powrócić ulewny armagedon.


PIOGGIA to po włosku DESZCZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj