niedziela, 27 października 2013

Coś zamiast grzybów

A zatem pojechaliśmy na grzyby! Rezultat? Grzybów ani dudu, choć inni już znajdują. My natomiast znaleźliśmy coś innego:) Widzicie coś ciekawego na tym zdjęciu?

Nic? Na tym widać dużo lepiej:




Byłam przekonana, że żmije i węże już śpią, ale jak się okazało miłe, październikowe ciepło zachęciło te gady do wystawienia się na promienie słoneczne. Kiedy przeciskałam się między dębami i bukami w poszukiwaniu porcini, nagle znieruchomiałam na widok ciemnozielonego "supełka". Dzieci natychmiast przybiegły zainteresowane.



Sfotografowałam więc węża z każdej perspektywy i choć tyle mieliśmy atrakcji zamiast grzybobrania:)

 

 Potem rozłożyliśmy się z naszym prowiantem, jak to zwykle robiliśmy w czasie naszych urlopowych pobytów. Pecorino, caprino, saleceson, kiełbaska z jelenia, pomidorki i oczywiście wino do tego, a na deser kasztanowe cantucci, a wszystko to w towarzystwie motyli, które przysiadały nam na głowach, zupełnie jakby pomyliły pory roku!


 Jednak w czasie kiedy my podziwialiśmy widoki i węża, inni tak czy inaczej znajdywali grzyby:) Massimo obiecał nam dziś prawdziwkową kolację:)


Wspaniały dzień! Potrzebny był mi taki oddech. Choć oczywiście po południu wróciliśmy do nowego domu, by odrobinę pchnąć na przód prace przeprowadzkowe.

Słówko na dziś jest oczywiste, choć już kiedyś na blogu padło - SERPENTE to po włosku WĄŻ:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj