piątek, 10 maja 2013


Z wiosny rzeczywiście zrobiło się upalne lato, siedzę na trawie w jednym z praskich parków i cieszę się pierwszym prawdziwym słońcem. Dzieci pluskają się w fontannie. Ja zamykam oczy i odpływam myślami na południe...


Jest lipcowy dzień, jeden z naszych pierwszych letnich dni w Casaluccio, odkrywamy okolicę. Idziemy w górę do jednego z szałasów myśliwskich. Upał jest niemożliwy, szlak niby niewymagający, ale ma odcinki, kiedy trzeba się trochę wysilić. Panowie zdejmują koszulki, niektórzy sapią i wzdychają. Ja skaczę jak kozica. Od dziecka uwielbiam górskie wyprawy. 


Zatrzymujemy się przy wodopoju, chwila oddechu. Potem kolejny przystanek przy starym, opuszczonym, kamiennym domu. Zdjęcia, zdjęcia, wszystko przykuwa uwagę, wszystko jest takie piękne, kwiatek, jelonek, robak, drzewo, niebo. 






 



Jesteśmy już wysoko. Jeszcze kilka metrów i jest. Szałas. Przysiadamy w podcieniu i gasimy pragnienie. Dobrze jest usiąść, choć ja właściwie nie siadam, bo tak mnie uczyli. 
Idziemy dalej do ambony myśliwskiej. Mario chce pokazać nam widok na całą dolinę i na Casaluccio. Łapię dłońmi drabinę, czuję jak się chybocze, nie dam rady. Poddaję się. Dzieci, Paweł i Mario dzielnie wspinają się na czubek drzewa.





- Zróbcie zdjęcia - mówię - przynajmniej tak to zobaczę.   
Schodzą po kilku minutach z wypiekami na twarzach. 
- Pięknie - mówi Paweł. - Szkoda, że nie weszłaś.
Pięknie, pięknie, na pewno! Pięknie jak okiem sięgnąć.
Idziemy jeszcze dalej przez bukowy las, znów kwiatki robaczki, kamyki. 

A potem wracamy, zmęczeni, szczęśliwi, pełni nowych wrażeń...

Niby nic wielkiego ... ot zwykły spacer, wszystko niby zwykłe i góry i zmęczenie i słońce. Dla mnie jednak ukochane ... najdroższe... niezwykłe ...

ŚCIEŻKA to po włosku il SENTIERO.

4 komentarze:

  1. super wycieczka tylko te robale sa okropne. a szałas na drzewie bajka

    OdpowiedzUsuń
  2. ale piękne te zjdęcia;)
    robale też piękne, na zdjeciach nie na mojej dłoni zeby nie było;)
    ale jak każde stworzenie potrzebne;)

    OdpowiedzUsuń
  3. I to jest to, dzięki czemu łapię pozytywną energię zazwyczaj na cały kolejny rok (chociaż wolałabym to robić częściej. Ty pewnie też). Ależ mi jej brakuje... Mam jednak nadzieję, nadrobić to w wakacje. Co prawda w polskich moich ukochanych Górach i na Kaszubach, ale najważniejsze, że od niczym niezmąconej przyrody :-) Pozdrawiam cieplutko i bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Olguska : to nie szałas na drzewie, tylko ambona myśliwska do polowania na ptaki :). Szałas był 50 m z tyłu. Ja raczej nie nazywałbym ich jako szałasy, bardziej przypominają domki letniskowe :) Pzdr P

    OdpowiedzUsuń

Drukuj