poniedziałek, 20 maja 2013

I już po Komunii! Tyle czekania, odliczania, przygotowywania, tyle stresu, emocji, wzruszeń, ale na szczęście wszystko dobrze wypadło. Nawet zapowiadane burze i deszcze, stały się jedynie skromnym odświeżeniem upalnego i słonecznego dnia, zaledwie krótkim przerywnikiem, niż tym co przewidywano.


Wracamy teraz do normalnego trybu życia. Jeszcze dwa tygodnie napięte i pracowite, zwłaszcza dla dzieci, a potem zaczniemy wyglądać z nadzieją końca czerwca. Wszyscy po tym roku, jak po żadnym innym potrzebujemy odpoczynku.

Przed Komunią zadzwonił Nello z życzeniami dla Tomaszka, mówił, że toskański maj pogodowo w tym roku kaprysi. Deszcze, niebo zachmurzone co drugi dzień, więc choć raz ja mogłam powiedzieć:
- A w Polsce mamy lato! 

Nello mówił, że oczywiście ogródek już przygotował, pomidory posadził, ale nie wie co z tego będzie, bo właśnie ta pogoda wariuje. Tak czy inaczej podziękowałam mu jak umiałam najładniej, bo przecież robi to z serca, ot tak dla mnie, bezinteresownie,więc właśnie za to serce jestem mu wdzięczna.
- Przywiozę wam słońce i lato! - żartuję.
- Jak ty jesteś to nawet w pochmurny dzień jest tak, jakby słońce świeciło... - mówi Nello nieśmiało.
I oczywiście znów się rozpływam, rumienię... Stoję wśród kwitnących bzów na Saskiej Kępie i nie wiem co bardziej rozgrzewa - żar lejący się z nieba, czy to ciepło, które na mnie spływa od innych. 


3 komentarze:

  1. tak niesamowicie wzruszający czas miałaś Wszystkiego najlepszego dla synka z okazji Komunii dużo Bożego błogoslawieństwa

    OdpowiedzUsuń
  2. I my już po Komunii :-) Wielu Łask Bożych dla Synka i dla Was moc uścisków :-)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj