poniedziałek, 18 marca 2013


Wiosny nie ma, marzec się kończy a ta zołza schowała się i słuch po niej zaginął! Wyciągnęłam rodzinę na pierwszy wiosenno - niedzielny spacer, choć wiosny nawet śladu nikt się nie dopatrzył. Łazienki warszawskie tak czy inaczej zaludniły się, bo słońce i niebo bezchmurne zachęcały do wyjścia. Przeszliśmy utartym szlakiem, zjedliśmy gofry, wypiliśmy kawę, a właściwie coś, co miało nią być, zrobiłam zdjęcia aby dowód na brak wiosny pokazać na blogu, dzieci wybiegały się po amfiteatrze i po tej dawce tlenu wróciliśmy do domu. 



Szukam wiosny w długoterminowych prognozach, szukam wszędzie ... choć szczerze mówiąc bardziej szukam potwierdzenia, że jeszcze w najbliższych dniach jej nie będzie, bo taka aura jak teraz, jest jednak bardziej kompatybilna z moim nastrojem. Hibernacja emocji ...


 
Nawet w Toskanii wiosna nie może się zdecydować, kilka dni ciepłych a potem znów szczyty wzgórz przyprósza białym puchem, po deszczowych dniach woda spływa z wzgórz wąskimi wodospadami, jak dobrze, że moje włoskie oczy mogą to wszystko zobaczyć...   
Ale oczywiście gdybym była tam .... gdybym ... to i śnieg w marcu wcale by mi nie przeszkadzał, i deszcz, i zimno ...

video


- Mamusiu co to jest sarkazm? - pyta Tomek
- hmmm coś jak ironia, kpina.
- Co to jest ironia, kpina?
- to taki żart podszyty goryczą.
- co to jest gorycza? - wtrąca się Mikołaj.
- aaaa pomocy!!! - czuję, że zapędzam się w kozi róg - sarkazm jest wtedy kiedy ja powiem z fałszywym uśmiechem: wcale nie tęsknię za Toskanią, kocham nasze warszawskie życie ponad wszystko! - wykrzykuję pseudo-euforycznie. - rozumiesz?
- aaa rozumiem ...

SARKAZM to po włosku SARCASMO.

1 komentarz:

  1. Jakie piękne, te wcale nie małe, wodospady po deszczach! Jestem zachwycona! :-)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj