piątek, 1 marca 2013



Przy wjeździe do Marradi stoi tablica, która głosi: Marradi - miasto kasztanów i poety Dino Campana. Zakładam, że w Polsce to nazwisko nikomu nic nie mówi, może z wyjątkiem absolwentów Italianistyki, ale i tu nie byłabym przekonana.
Historia poety jest niezwykła. Urodził się w tym małym toskańskim miasteczku, ukrytym wśród wzgórz apenińskich latem 1885 roku. Po radosnym i raczej sielankowym dzieciństwie, w wieku około 15 lat zaczęły się ujawniać problemy psychiczne. Poeta stronił od ludzi, całymi dniami przechadzał się swoimi samotnymi ścieżkami, często spędzał czas z chłopami żyjącymi w głuszy poza cywilizacją. To oczywiście wg ludzi było tylko potwierdzeniem jego szaleństwa.

Uciekał, był aresztowany, zamykany w zakładzie psychiatrycznym, wypuszczany, znów zamykany. Artysta niezrozumiały dla ludzi swojej epoki, kiedyś zaliczony do grupy "poetów wyklętych", dziś mówi się "szalony wizjoner", wydaje się, że jego utwory dopiero z czasem zyskały na aktualności. 
Jego najsłynniejsze dzieło Canti orfici (Pieśni orfickie) stoją na mojej toskańskiej półce, bardzo lubię do nich zaglądać, otwierać na oślep i czytać ot tak, na wyrywki...

Jego życie, a dokładnie historia jego związku z pisarką Sibillą Aleramo, została w piękny sposób opowiedziana w filmie "Il viaggio chiamato amore", ze Stefano Accorsi w roli poety.  Ich romans stał się natchnieniem dla wielu innych artystów.

W ostatnich latach życia poety schizofrenia i paranoja przybrały na sile, zmarł w zakładzie zamkniętym w okolicach Florencji właśnie 1 marca 1932 roku.
Bardzo cieszy mnie fakt, że obecnie coraz więcej się o nim mówi i pisze, ciekawe wzmianki o jego twórczości znalazłam na kilku blogach, to dobrze, że jego twórczość nie idzie w zapomnienie.
In un momento
sono sfiorite le rose
i petali caduti
perché io non potevo dimenticare le rose
le cercavamo insieme
abbiamo trovato delle rose
erano le sue rose erano le mie rose
questo viaggio chiamavamo amore
col nostro sangue e colle nostre lagrime facevamo le rose
che brillavano un momento al sole del mattino
le abbiamo sfiorate sotto il sole tra i rovi
le rose che non erano le nostre rose
le mie rose le sue rose.
Oczywiście zdjęć poety nie posiadam, wstawiam więc zdjęcia miejsc jego urodzenia i jego ścieżek. 


Słówko na dziś to POETA czyli .... POETA.

2 komentarze:

  1. ciekawy ciekawy może znajde i go oczytam a ma przekład po polsku??

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie chyba nie, nie spotkałam się, jedynie w sieci znalazłam kilka przetłumaczonych. A szkoda!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj