czwartek, 28 marca 2013

Desperaci podróżują z google map.


Nie możemy na razie ruszyć się z Warszawy, więc podróżujemy po naszych ukochanych drogach z google map. Możemy przejechać przez Marradi, pojechać do Camuranich, do Francesco do Palazzuolo, do Polignano, gdzie tylko dusza zapragnie, oczywiście w ramach zdjęć googlowskich, bo już pod Casaluccio się nie uda. Co też mnie cieszy, byłoby to naruszeniem intymności mojej samotni. Wystarczy, że możemy je podziwiać ze zdjęć satelitarnych. 


Kiedy Mario odkrył zabawę z google map, opowiadał mi rozentuzjazmowany:
- Jadę sobie przez Marradi... wyobraź sobie wszystko widać, ludzie, sklepy, samochody ... Jadę sobie i jadę, podjeżdżam w końcu pod mój dom, a tam... zgadnij co!
- Nie mam pojęcia.
- Wasz samochód!!!


Natychmiast ruszyłam w wirtualną podróż, by się przekonać. I rzeczywiście!! Ale co się dziwić... Przecież my tam!! Jeśli nawet google nas tam widzi...:)
Teraz dzieci bawią się w jazdę po włoskich drogach, wykorzystując google map i zaskakuje mnie jak dobrze znają te drogi, potrafią rozpoznać każdy mijany budynek, każdy zakręt, drzewo, niesamowite jak wnikliwymi są obserwatorami.








Uwielbiam być w drodze... na drodze ... dokądś zmierzać, coś odkrywać. Toskańskie drogi zdają się być do tego stworzone, są wąskie i kręte, nie można jechać szybko. Płynie się wolno asfaltowymi wstążeczkami, które wiją się serpentynami i łagodnie, wspinają na szczyty pagórków, by potem opaść znów w doliny ...

PAGÓRKI to po włosku LE COLLINE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj