piątek, 15 marca 2013



Czy kiedy jesteście w innym kraju zastanawiacie się nad tym co jecie? Nie pytam o zdrowotny aspekt. Mam na myśli pochodzenie dania, jego historię, przecież pewnie każde danie takową posiada. Czy próbujecie typowych dań dla konkretnego miejsca? Czy jednak zwykle ograniczacie się do tego co znane, sprawdzone?
Włochy, które dla większości osób są kulinarnym numerem jeden, mają mnóstwo kuchennych historii do opowiedzenia. Nim pojedziecie na wakacje do Italii, warto się trochę podszkolić, by potem raczej nie zamawiać orecchiette w Bolognii, bo orecchiette to typowa pasta z Puglii albo bistecchi, której ojczyzną jest Florencja, w Mediolanie. Nie żebyście mieli zjeść źle, niesmacznie. Jednak dobrze wiedzieć, że we Włoszech każdy region znany jest z czegoś innego. Ciekawa jestem czy umielibyście umiejscowić na mapie inne dania, poza samą pizzą, która jak każdy wie, narodziła się w Neapolu albo podać po choć jednym przykładzie typowego produktu dla danego miejsca? Skąd pochodzi bożonarodzeniowe panettone, spaghetti alla puttanesca, prosecco, parmigiano reggiano albo pesto alla genovese? W niektórych, już sama nazwa wskazuje na pochodzenie, choć może nie dla wszystkich jest to jasne, a nieznajomość języka nie ułatwia sprawy:)

Jak już kiedyś pisałam zbieram książki i pisma kulinarne nałogowo. Nie tylko samo gotowanie daje mi radość, ale też zagłębianie się w historię. I tak w pewnym numerze La cucina italiana, znalazłam artykuł o spaghetti alla carbonara, do którego to dania mam sentyment, bo było pierwszym, jakie ja podałam włoskim przyjaciołom, przejęta oczywiście do granic możliwości, zestresowana jak przed maturą. Jak się okazało, niepotrzebnie, bo wyszło wspaniale, od tego czasu serwowałam spaghetti alla carbonara wiele razy i za każdym razem wszyscy oblizywali się po uszy:) To było dość odważne z mojej strony, tak jakby przyjaciele z Toskanii chcieli podać mi bigos:)
Spaghetti alla carbonara pochodzi z Lazio, a dokładnie - jest jednym ze sztandarowych dań Rzymu.  Istnieją różne hipotezy jeśli chodzi o powstanie tego dania, pierwsza mówi, że było to danie górników (stąd nazwa carbone - węgiel) pracujących przy węglu drzewnym, inna natomiast odsyła do czasów II wojny światowej, kiedy to żołnierze amerykańscy przywieźli bekon i jajka w proszku.
Oto czego nam potrzeba aby przygotować to danie: jajka, boczek (oczywiście najlepszy włoski, ale jak nie ma, bierzemy nasz polski, wędzony), pecorino, sól i pieprz. Niektórzy modyfikują przepis dodając śmietanę, czosnek albo cebulkę, jednak w oryginale jest tak jak podałam wyżej.


Zaletą tego dania poza samym smakiem, jest czas przygotowania - tyle co potrzeba by ugotować makaron (tu użyjemy spaghetti, ewentualnie inny, byle długi). W czasie kiedy gotujemy wodę, rozgrzewamy na patelni odrobinę oliwy i podsmażamy boczek pokrojony uprzednio w paseczki, kostkę, słupki - jak kto lubi. Ja dodaję też ząbek czosnku i małą szalotkę. W miseczce roztrzepujemy 2-3 żółtka z odrobiną wody i startym pecorino, dodajemy odrobinę soli i pieprz (powinniśmy uzyskać sos o kremowej konsystencji). Kiedy makaron jest ugotowany (oczywiście al dente) odcedzamy, ale niezbyt dokładnie, by nie był za suchy, dodajemy podsmażony boczek, a na koniec zalewamy kremowym sosem żółtkowym. Uważajcie żeby jajka się nie ścięły i nie zrobiła się jajecznica, to klasyczny błąd!!!! Mieszamy więc delikatnie, nakładamy na talerze, posypujemy odrobinę startym pecorino i świeżo zmielonym pieprzem i gotowe. Buon apetito!!!!
U nas jedno z ulubionych dań chłopców:)   

Słówko już w tekście było: CARBONE - WĘGIEL

1 komentarz:

  1. Właśnie zrobiłem carbonarę. Zmodyfikowałem dodając wspomnianą podsmażoną cebulę. Mmmmmmm mniam! Kradnę przepis ;)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj