środa, 27 marca 2013

W głowie dziecka

Chłopcy wracają ze szkoły. Mikołaj w przedpokoju zrzuca kurtkę i nerwowo zaczyna przeszukiwać kieszenie. 
- Gdzie to jest? - pyta zdezorientowany.
- W kurtce, do kieszeni schowałeś - mówi Paweł
Porozumiewają się półsłówkami, więc nie dopytuję. Domyślam się, że Mikołaj coś dla mnie zrobił i teraz zapodział niespodziankę. Jestem przekonana, że to wymyślne jajko wielkanocne, bo właśnie wrócili z wycieczki w galerii. 
Kieszenie przeszukane, a tego czegoś nie ma. 
- Zostawiłeś pewnie w samochodzie. Idziemy na dół - rzuca Paweł.
Mikołaj naciąga uszatkę na głowę i biegnie za tatą. 
Za kilka minut wraca szczęśliwy i wręcza mi to:


Brak mi słów! I znów łza na rzęsie mi się trzęsie:) Rysunek, do którego powinnam dołączyć legendę, bo pęka od symboli i szczegółów. Jest tu wszystko MY, nasz ulubiony bar, nasza ulubiona restauracja, Mario, który rozpala ognisko na Gamognii, dom Camuranich. Widać, że nad włoską pisownią musimy popracować, bo Mikołaj stosuje zapis quasi fonetyczny:) Tak czy inaczej i to ma swój urok. Zadziwia mnie to wszystko, zastanawiam się czasem jak chłopcy te Włochy widzą, czy ja aby presji na nich nie wywieram, ale kiedy dumny z uśmiechem od ucha do ucha dziś zaprezentował mi to dzieło, z dziecięcym ciepłem w oczach, z dedykacją, że to dla mnie ... znikają w mig wszelkie wątpliwości.

RYSUNEK to po włosku IL DISEGNO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj