wtorek, 15 stycznia 2013


Wiem jak będzie wyglądał mój dom, widzę wnętrza, kolory, desenie, książki, bibeloty, kominek. Kamienny zlew w kuchni, duży stół na środku, kredens, garnki, piec. Obok kuchni jest spiżarnia, stoją w niej rzędy słoików z przetworami, leżą sery, wisi prosciutto. Na piętrze jest moja biblioteczka z małym starym biurkiem, biurko stoi pod oknem skąd mam widok na wzgórza. Koło domu rośnie szałwia i rozmaryn, dalej jest ogródek, gdzie krzaki uginają się pod ciężarem pomidorów. Widzę to wszystko jakby już było, podsycam te moje fantazje, aby były zawsze żywe. Wierzę głęboko, że pewnego dnia, że już niedługo zmienią się w rzeczywistość, w zwykłą toskańską codzienność. Tak być musi!

Niestety wiadomość o sprzedaży naszego wymarzonego domu została potwierdzona. Widać muszę jeszcze odnaleźć ten mój! Gdzieś na mnie czeka... Dlatego też przy każdej okazji oglądamy posiadłości, na razie z czystej ciekawości, na wszystko przyjdzie czas. Zwracam uwagę na szczegóły, wiem, co jest ważne, lubię wtykać nos przez zaryglowane okiennice, zobaczyć choć skrawek kamiennych ścian albo zabytkowy kominek, wycinek czyjegoś życia zamknięty w grubych murach. W czasie ostatniego pobytu też pojechaliśmy obejrzeć jeden z tych kamiennych domów.  Nie bierzemy go w ogóle pod uwagę, bo za daleko stamtąd do cywilizacji, jednak dzieciom natychmiast przypadł do gustu. Nas najbardziej zachwycił teren wokół niego. 






Niektóre z tych starych domów popadają w ruinę, rozpadają się kamień po kamieniu, a potem zjawia się ktoś, kto oczami wyobraźni widzi w tej górze kamieni swój sen, swoje przeznaczenie i gruzowisko zaczyna się powoli odradzać, z pietyzmem układane kamienie, znów zaczynają nadawać kształt, powraca życie. Tak jak dom, który niezmiennie mnie zachwyca odkąd został wyremontowany - Rio Bulbana, teraz funkcjonuje tam B&B. Wcześniej lata całe stał opuszczony, na zarośniętym krzakami, zacienionym terenie, zastanawiałam się czy w ogóle ktoś się nim zainteresuje, do mnie nie przemawiał nic a nic. Aż pewnego roku zobaczyliśmy, że chaszcze wokół niego zaczynają znikać i nieruchomość odzyskuje swój splendor. Nigdy nie miałam okazji widzieć jego wnętrz, ale Mario mówi, że to prawdziwe muzeum, mogę sobie jedynie wyobrazić! Teraz kiedy przejeżdżamy obok nie mogę się nie uśmiechnąć, Rio Bulbana zwraca uwagę wszystkich i to nie tylko za sprawą fiołkowych okiennic...

   
Dlaczego tak mnie zniewalają te domy? Bo są solidne, trwają wieki całe, mają duszę i w każdym z nich kryje się jakaś historia...

Słówko na dziś: ARREDARE - UMEBLOWAĆ...

1 komentarz:

  1. Trzymam kciuki z całych sił za znalezienie wymarzonego domku :-) Jestem pewna, ze jest gdzieś tam i czeka tylko na Was :-)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj