poniedziałek, 1 października 2012


Uwielbiam słowo pisane, literaturze poświęcam dużą część mojego, wolnego czasu. Pewnie już każdy pomyślał - no i zaczną się teraz peany na temat włoskiej literatury! Muszę Was jednak rozczarować, bo włoskie pisarstwo generalnie nie należy do moich ulubionych, ale oczywiście staram się być na bieżąco i swoją listę top mam - a jakże - z Terzanim na czele! Nie będę jednak robić wykładu z literatury, bo ani ochoty ani kompetencji do tego nie posiadam. Może chciałam w zawoalowany sposób wytłumaczyć się z tego bloga? z ciągłego notowania, zapisywania? Rzeczywiście ta potrzeba wypisania się gdzieś we mnie drzemie, bo mam świadomość tego, że przeżywam coś wyjątkowego, niebanalnego, więc chęć podzielenia się tym, jest naturalna, mimo tego, że czasem, a może często wychodzi mi to dość nieudolnie. Piszę i czytam, czytam i piszę i wiele mam z tego radości, a gdy nikt mnie nie słyszy czytam sobie na głos poezję po włosku i radość mam z tego podwójną, bo i poezję kocham i mój głos mówiący językiem Dantego wydaje mi się dziwny, jakby nie mój... 

 
 
Ci co dobrze mnie znają wiedzą jak łatwo zrobić mi przyjemność prezentem, wystarczy książka, notes jakiś szczególny albo odrobina poezji ...


Kiedyś Mario będąc w domu pewnych znajomych, zauważył na ścianie ten oprawiony w ramki wiersz. Słowa poruszyły go do tego stopnia, że zrobił zdjęcie telefonem i wysłał mi natychmiast wraz z komentarzem: conoscendoti come scrittrice e sapendo quanto ami questo paese ...
... To mogłyby być moje słowa, tylko ja tak pisać nie umiem, ale wszystko to jest we mnie, w środku i mam nadzieję, że kiedyś się spełni...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj