środa, 5 września 2012

Palazzuolo Wine!

Tegoroczne logo imprezy wykonane przez młodego artystę z Folerencji

wszystko gotowe

Od kilku lat Francesco, o którym już tu pisałam, organizuje święto wina. W tym roku, tak jak i w poprzednim festa odbyła się w Palazzuolo, gdzie Francesco prowadzi swoją bottegę. Ponieważ liczba miejsc jest ograniczona a zainteresowanie imprezą rośnie z roku na rok, dlatego też trzeba robić rezerwację. Przy wejściu płaci się za wstęp, obsługa wręcza małą torebkę z kieliszkiem i można zaczynać degustację. Wokół placu przed bottegą prezentują swoje wyborne wina wystawcy z całych Włoch, najprzedniejsze trunki można smakować do woli i słuchać opowieści o tym jak są wytwarzane. Francesco dba o zaplecze kulinarne, bo wiadomo, że wino lubi towarzystwo innych smaków, możemy więc zjeść crostini, prosciutto, formaggi, pastę, czasem panzanellę lub trippę a nawet pieczonego prosiaka. 
 
Przed imprezą jestem poproszona o zrobienie kilku zdjęć, mając oficjalną "akredytację" biegam z aparatem między stołami i fotografuję ludzi, dania i wszelkie detale. Co jakiś czas podchodzi do nas Francesco i pyta czy wszystko jest tak jak być powinno, czy dania smaczne, czy atmosfera przyjemna, ale o to akurat martwić się nie musi, bo w Palazzuolo pod arkadami jest zawsze wesoło, smacznie i wina, które długo się pamięta. "Life is too short to drink bad wine" - taka idea przyświeca imprezie jak i całej działalności Francesco i jego bottegi. Na pamiątkę Palazzuolo Wine 2012 udaje mi się zdobyć taką właśnie koszulkę - z wydrukowanym na plecach motto.
 
W takie wieczory można spotkać wielu ciekawych ludzi, Francesco zawsze przedstawia nas osobom, które naprawdę warto poznać, są wśród nich artyści, właściciele farm i gospodarstw agroturystycznych, a nawet szaleni motocykliści.
Przed północą na stół wjeżdża kolorowy tort przełożony bitą śmietaną i obłożony pachnącymi truskawkami, ale uczta jeszcze się nie kończy, będzie trwała długo może nawet do bladego świtu:)   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj