wtorek, 25 września 2012





Jeśli ktoś z Polski wybiera się na wakacje do Włoch, wybór zwykle pada na Toskanię lub wybrzeże adriatyckie od Wenecji po Rimini. Niektórzy wracają zawiedzeni ponieważ myślą, że Toskania to jak okiem sięgnąć tylko drogi jak wstążeczki, cyprysy, kamienne domy i winnice, jednak tylko część regionu tak wygląda. "Moja" Toskania na przykład krajobrazowo przypomina nasze rodzime Bieszczady, ale przez to mało turystów tu zagląda. Obcokrajowców spotyka się niewielu, a jeśli już trafiają się turyści, to zwykle są to Włosi, amatorzy ciszy, natury, górskich spacerów. I to jest piękne w tym miejscu.



Nasze miasteczko leży zaledwie kilka kilometrów od granicy z Romanią. Dla Toskańczyków z serca regionu, to już nie Toskania, a dla tych po drugiej stronie to nie Romania, czyli można powiedzieć taka trochę ziemia niczyja, choć wiele lat temu ziemie Toskanii sięgały dalej na wschód niż obecnie. Ten mój wywód jest pretekstem do opowiedzenia trochę o Romanii, o której domyślam się statystyczny Polak nie ma żadnego wyobrażenia.
 

Za Bologną jadąc na południowy zachód ziemia już lekko faluje, kończy się Nizina Padańska i zaczyna Appennino Tosco - Romagnolo, wzgórza o których już tu niemal psalmy pisałam. Jest to moim zdaniem jedno z najbardziej uroczych miejsc w tej części Włoch. Okolice Brisighelli usiane są winnicami i gajami oliwnymi, pomiędzy nimi widać te charakterystyczne, czerwone dachy kamiennych domów, krajobraz dla niektórych typowo toskański, w miejscu gdzie raczej nikt by się tego nie spodziewał. Często po deszczu przyjeżdżają tu zbieracze skamielin, amatorzy geologii, bowiem woda zmywa pył i kurz, odsłaniając ślady, które pozwalają zrozumieć dokąd dochodziło morze. Kiedy wjedzie się na jedno z wyższych wzniesień przy dobrej pogodzie widać linię Adriatyku, w nocy natomiast migoczące światła Ravenny, położonej kilkadziesiąt kilometrów stąd.
Uwielbiam tę część Włoch za pejzaż, za wyśmienite wino i za piekielnie gorące latem powietrze ale przede wszystkim za to, że jest jakby przedsionkiem mojego raju...    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj