sobota, 6 października 2018

Nijaki tydzień z optymistycznym akcentem


Prawie przez cały tydzień nie zrobiłam żadnego zdjęcia. Nie liczę tych z telefonu złapanych przypadkiem, gdzieś po drodze, czasem od niechcenia. Chodzi o zdjęcia takie prawdziwe, kadry uchwycone z sercem, przemyślane... Tak czy inaczej na pewno jutro zdjęciowe zaległości odrobię z nawiązką, więc może i dobrze, że Nikon przez ten czas trochę odpoczął. 

Cały miniony tydzień w ogóle był jakiś nijaki. Dopadła mnie niemoc i nawet nie wiem czy to przez przeziębienie czy generalnie przez zmęczenie kumulowane od dawna. Snułam się z kąta w kąt często bezproduktywnie i im głębsza była ta bezproduktywność, tym większa złość na samą siebie. Dopiero w piątek zmobilizowałam się, żeby choć przysmaków chłopcom naszykować i tak nim nastał wieczór na stole wylądował stos babeczek. 

Pogoda na szczęście się ustabilizowała. Nawet jeśli dziś zapowiadają deszcz, to od jutra znów ładnie i co ważniejsze wracają ciepłe noce! A zatem ogrzewanie dalej będzie czekać na włączenie, do spania przynajmniej jeszcze przez pewien czas wystarczy tylko lekka narzutka, a Tomek nie będzie dygotał o świcie na stacji w oczekiwaniu na pociąg. Dzisiejszymi prognozami zupełnie nie przejął się Mikołaj, który na hasło "deszcz" zatarł ręce i powiedział:
- Przynajmniej będzie można bezkarnie zbijać bąki! 
Może i ja przyłączę się do niego, kiedy już uporam się z zaległymi zdjęciami nowożeńców i wyczaruję coś dobrego na obiad.

Jeszcze jedna myśl, nim napiszę: "dobrego weekendu". Chciałam podziękować kilku osobom i tym razem z imienia na całe gardło. Dziękuję Asi za codzienne powitania i dzielenie się przemyśleniami, Michałowi za dobre słowa i wiele więcej, Magdzie i Joli za tak niepopularną dziś życzliwość, okazywane szczerze wyrazy sympatii i przydatne rady. Dziękuję Lili i Grzesiowi za zainteresowanie i wsparcie. Czasem jest to krótka wiadomość, czasem rozmowa na skype, czasem telefon, tak czy inaczej zawsze daje mi poczucie, że świat jeszcze się "nie kończy" jeśli dookoła wciąż jest tylu dobrych ludzi. Ta myśl towarzyszyła mi przez ten cały "nijaki" tydzień i z tym optymistycznym akcentem życzę Wam dobrego weekendu. 

TOWARZYSZYĆ to po włosku ACCOMPAGNARE (wym. akkompaniare)

2 komentarze:

  1. Nijakie dni są bardzo potrzebne. Pozwalają dostrzec te super. MIŁEGO Weekendu Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet więcej... te nijakie dni mobilizują. W pewnym momencie przychodzi chęć na zrobienie czegoś konkretnego. I wtedy by nadrobić tę nijakość - konkrety stają się dwa razy "konkretniejsze" niż zwykle. Pozdrawiam ciepło, i jak zwykle konkretnie M ;)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj