niedziela, 5 sierpnia 2018

Kobiety, cukierki i dom


W Biforco zrobiło się bardzo kobieco. Tyle fajnych "babek" w jednym miejscu. Rozłożone leniwie nad rzeką, spacerujące w zwiewnych sukienkach, sączące w barze prosecco, wszystkie piękne i inspirujące. A ja mam to szczęście, że je znam! 
D. ledwo przyjechała, a już niestety pakuje walizkę. Będę tęsknić. Przyzwyczaiłam się do blond czupryny, która rankiem wsuwała się nieśmiało przez uchylone drzwi i szeptała z uśmiechem "buongiorno". Pozostaje niedosyt. Jeszcze tyle miałyśmy zrobić, opowiedzieć ... 
M. i B. dopiero swój marradyjski czas zaczynają. Ileż my mamy sobie do opowiadania. Ileż wspólnych atrakcji przed nami! M. przywiozła "souveniry". Postawiła pudło przede mną i powiedziała: "to co lubicie". Karton wyładowany był krówkami. Zerknęłam, podziękowałam i zamknęłam pudełko. Krówki zawsze mile widziane. - Ty obejrzałaś dobrze te krówki? - zapytała zaraz M. Nie, oczywiście, że nie obejrzałam dobrze, więc zaraz znów otworzyłam pudło, a tam co? 
Domy z Kamienia!!! Moje własne Domy z Kamienia! Z mojego obiektywu! Wzruszyłam się i zadziwiłam, bo personalizowanych krówek to tu jeszcze nikt nie miał! Wzruszyłam się, bo to wszystko dla mnie, dla nas... 
O innych souvenirach nie wspomnę, ale Mario skomentował to tak: "niektórzy chyba muszą bardzo uważnie czytać twój blog..." 
Chyba tak. Jestem onieśmielona. 
Tak czy inaczej najpiękniejszym prezentem jest powrót do Biforco. To oznacza, że nie znudziło, że to o czym piszę, to nie są wyssane z palca farmazony. Niektórzy wyjeżdżają i już planują następne wakacje. Te powroty są wzruszające i myślę, że nie tylko dla mnie. 


Pozostając w temacie domu... 
Właściciel domu "namierzonego" przeze mnie jako ten "ostatnia deska ratunku" jest wciąż nieosiągalny. Jednocześnie dotarły do mnie wieści, że domem tym interesuje się też ktoś inny, więc ogarnęła nas panika, bo jeśli nie ten, to ja już nie wiem co... 
Musze cierpliwie czekać. Mówią co nagle to po diable, ale sprawa domu wraz z upływającym latem coraz mocniej zaprząta moje myśli. I moje i chłopców. 

Wracając do aktualności... Nazwijmy to "ogłoszenia parafialne". 
Dziś wieczorem kolejny wyścig o złoty ruszt. Tym razem CAMMINATA A COLORI. Gdyby się tak zdarzyło, że ktoś z Was jest w okolicy, zapraszamy serdecznie do wsparcia Biforco. Każda osoba to minimum jeden punkt, a może nawet 4. Pomaszerujcie z nami!

Dziś też w Crespino del Lamone ostatni dzień sagra della piadina fritta. Można zatem zrobić "przyjemne z pożytecznym". Przyjechać do naszej doliny, zachwycić się jej urokiem, zjeść najlepsze piadiny świata i pomaszerować dla B'forc! 
Miłej niedzieli!

ZERKNĄĆ to po włosku DARE UN'OCCHIATA (wym. dare un okkiata)

1 komentarz:

  1. Alez zaluje,ze mnie tam nie ma.I Zloty ruszt i ta piadina....😋

    OdpowiedzUsuń

Drukuj