wtorek, 5 czerwca 2018

Wieczór w muzeum


Klasa Mikołaja jako jedyna ze scuola media nie miała zapowiedzianego prawdziwego spektaklu na koniec roku. Ich występ miał być prezentacją projektów nad jakimi w tym roku pracowali i krótkim odniesieniem do majowej wycieczki. Nikt zatem nie spodziewał się wielkich wrażeń. Miał to być zwykły szkolny wieczór. Tymczasem ...


Śmiałam się w głos, aż mi się łzy w kącikach oczu zakręciły, a kto mnie zna ten wie, że rozśmieszyć mnie wcale nie jest łatwo. Pokaz zaczął się od prezentacji makiety - średniowiecznego grodu. Loże pierwszego piętra zajęte były przez jego mieszkańców, którzy kolejno o sobie opowiadali. Opowieści jednak nie miały nic wspólnego z nudnymi, podręcznikowymi cytatami. Były zabawne, czasem ironiczne i przede wszystkim niesztampowe. Mikołaj wystąpił w roli cavaliere, poza tym była chłopka, mnich, piekarz, dama i inni, każde z dzieciaków wypadło wspaniale!


Po średniowiecznym grodzie przyszedł czas na pokaz projektu kulinarnego z angielskiego, potem wyświetlone zostały filmiki, jakie przygotowały dzieciaki na konkurs na najlepszy "booktrailer" i wreszcie na koniec film z życia szkoły. Konfrontacja dwóch różnych epok - "cukierkowej" szkoły podstawowej i "brutalnej" scuola media. Tu już sala huczała od śmiechu! Brawa dla nauczycieli za pomysł i dla klasy I a za genialne wykonanie!


Przed nami jeszcze występ Tomka. Tym razem będzie to prawdziwy spektakl z Vivaldim w tytule i już się doczekać nie możemy. Jeśli znajdziemy czas, być może wpadniemy do teatru na występy innych klas. Dni zrobiły się teraz tak intensywne, że trudno wszystko pogodzić. 

Internetu dalej nie ma. Nie czekając jednak na pozytywne zakończenie tej historii zaopatrzyłam się w przenośny modem. Tak czy inaczej mam nadzieję, że wcześniej czy później moje domowe wifi zacznie działać, zanim do końca zszarpię sobie nerwy.

DOBREGO DNIA już z domu! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj