piątek, 22 czerwca 2018

Po egzaminach


Najdłuższy dzień w roku przed dwudziestą drugą ulega nocy. Wielu marradyjczyków świętuje przesilenie letnie przy Colombai. Niektórzy zalegli przed barem w Biforco. Termometr przed domem mimo późnej pory pokazuje wciąż 25 stopni... 
Siedzimy na tarasie zmęczeni jakbyśmy wszyscy z Tomkiem zdawali ten egzamin. A przecież to on sam! Sam, samiuśki to wszystko wymyślił, ogarnął, zaplanował, pojął. Chłopiec, który kilka lat temu potrafił po włosku powiedzieć kilka słów zakończy swoją przygodę ze scuola media ze wspaniałym wynikiem. To wiem na pewno, choć oficjalnie wyniki będą ogłoszone dopiero we wtorek, kiedy już wszyscy zostaną przeegzaminowani. Tomek tak czy inaczej może już świętować. 


W ogóle to miał Tomek wejść na egzamin o 18.00, a wszedł w końcu o 19.25. Już pod koniec nawet jemu stres się udzielił, choć do końca zachował pokerową minę. 
- Popatrz kochanie ty niedawno stałeś przed tą szkołą w niebieskim fartuszku ciężko przestraszony... 
- Weź tak mi nie mów.
- Przepraszam, ale to dla mnie takie wzruszające być tu dziś z tobą przed salą egzaminacyjną.
- Chcesz, żebym i ja się rozpłakał?
- Dobrze, już dobrze, nic nie mówię.
W końcu wszedł. Drzwi się zamknęły. Nie chciał mieć publiczności, więc zostaliśmy z Mikołajem na korytarzu sami. W Italii, jeśli zdający sobie życzy, czy to szkoła średnia czy potem matura czy też obrona na uniwersytecie świadkiem jego egzaminu mogą być rodzina czy przyjaciele. Tomek jednak chciał być sam, co doskonale rozumiem. 
Staliśmy więc sami przed drzwiami do auli. Co jakiś czas przemykał tylko woźny Marino, przystawał dobrym słowem wspierał, że Tomek taki zdolny, to przecież musi być dobrze ...

Egzamin ustny kończący scuola media jest ze wszystkich przedmiotów - nawet z gimnastyki. Uczeń stawia się przed komisją, w której zasiadają jego wszyscy profesorowie i może zacząć od przygotowanej przez siebie prezentacji. Taka prezentacja to ma być prześlizgnięcie się po wszystkich dziedzinach, najlepiej w taki sposób, by fakty w jakiś sposób ze sobą się łączyły. Tomka prezentacja była bardzo ciekawa. Mówił o sztuce baroku, a od baroku przeszedł na biologię, o Turingu w kwestii informatyki i matematyki, z czego łatwo przeskoczył na drugą wojnę światową, o geografii Japonii i o teorii Darwina, przy czym tak to wszystko skomponował, że utworzył się piękny łańcuch wiedzy o świecie wyniesionej właśnie ze scuola media. Wypowiedź po angielsku, która oczywiście też jest częścią egzaminu, w przypadku Tomka była przedstawieniem jednej z jego własnych teorii dotyczącej kosmosu. 

Po takim wystąpieniu z każdej dziedziny padają pytania. Tomek znał odpowiedź na wszystkie...
Przez zamknięte drzwi niewiele było słychać, ale słyszałam, że jego wypowiedzi były spokojne i długie. Stałam jak słup i łzy wisiały mi na rzęsach. Koniec egzaminu, który trwał 45 minut to była próbka gry na instrumencie. Zwykle jest to flet, chyba że dzieciak gra na czymś innym. Tomek akurat grał na keyboardzie. Wybrał fragment ścieżki dźwiękowej z filmu Interstellar. Swój wybór przed komisją musiał oczywiście uzasadnić. Kiedy rozbrzmiała na pustym korytarzu kompozycja Zimmera łez już nie mogłam powstrzymać. Potem była chwila ciszy i gromkie brawa komisji. Na korytarzu brawo bił tak samo wzruszony Mikołaj... 
W końcu drzwi znów się otworzyły. Tomek wyszedł blady ale szczęśliwy. Profesorowie towarzyszący mu nic nie mogli powiedzieć, ale ich spojrzenia i uścisk dłoni na pożegnanie mówiły więcej niż tysiąc słów...
Tak bardzo jestem z niego dumna...
LETNIE PRZESILENIE co po włosku znaczy SOLSTIZIO d'ESTATE okazało się dla Tomka bardzo szczęśliwe. (wym. solsticjo d'estate)

czwartek, 21 czerwca 2018

Pierwszy dzień lata, ostatni egzamin i rozmowy bez końca


Nie przestaje mnie zachwycać to nasze Appennino. To takie miejsce kontrastów, gdzie latem surowe skały spotykają się z delikatnymi kwiatami. Szliśmy doliną Campigno na wieczorną pizzę, a przez głowę galopowały mi myśli wciąż tak pełne entuzjazmu dla naszego miejsca. Nie wzięłam aparatu. Nie miałam też ochoty wyciągać telefonu, by fotografować efemeryczne polne kwiaty. 
Przez chwilę popatrzyłam na nasze cienie wyciągnięte na asfalcie i zrobiło mi się żal, że tego momentu nie da się zatrzymać na dłużej, że uleci wraz ostatnimi promieniami słońca, wraz z ostatnim wiosennym dniem. 


***
- Lepiej jak byśmy się przebrali za .... czy za ... ? 
- A czemu się zastanawiasz?
- Bo nie jestem pewna czy ... było popularne w Italii.
- Chyba tak.
- A Mario na przykład nie miał o tym zielonego pojęcia. 
- Pusia, ale Mario myli nawet Harrego Pottera z Władcą Pierścieni.
- To prawda. Jeszcze pomyślimy. Pierwsza opcja jest bardziej oryginalna. Małe szanse, że ktoś wpadnie na to samo. 
- Druga też ciekawa. Ja mógłbym być... 

Rozmawialiśmy o Nocy Czarownic, której w tym roku hasłem przewodnim jest MAGIA, o przyszłości, o Italii, o kosmosie...
- Wiesz, że to nie Łajka była pierwszym stworzeniem wysłanym w kosmos? 
- A co takiego?
- Zaraz po wojnie wysłano muszki!
- Ciekawe.
- A wiesz, że powiedzenie do kogoś: "przepraszam, możesz mnie przepuścić, muszę coś szybko wydrukować" jest bardziej skuteczne niż samo "przepraszam możesz mnie przepuścić". Podanie przyczyny, rozwinięcie wypowiedzi jest lepiej przez drugą osobę odbierane.
- To wydaje się nawet logiczne.
- A wiesz, że jak komuś powiesz "nie patrz tam!" to zaraz spojrzy, bo chce wiedzieć, gdzie ma nie patrzeć. 
- Klasyka!
Itd... itp...


- Myślisz, że w czasie egzaminu mogę powiedzieć o Turingu? 
- Myślę, że tak.
- W ten sposób mógłbym przejść z matematyki, informatyki, do historii i powiedzieć coś o II wojnie światowej. 
- Świetny pomysł.
- Boisz się?
- Nie... Tak... Trochę może...
- Nie bój się i pamiętaj: nie jest ważna ocena! Nie stresuj się. Ważne, żebyś zdał ten egzamin i żebyś mógł zanieść dyplom do liceum. Ocena na egzaminie często nie jest odzwierciedleniem prawdziwej wiedzy i umiejętności. Wpływa na nią zbyt wiele czynników. 

Oto przed Tomkiem ostatni dzień egzaminów - egzamin ustny ze wszystkich przedmiotów. Wchodzi dziś na salę jako ostatni, dopiero wieczorem. Prosimy o mocne trzymanie kciuków! 
Przed nami wszystkimi natomiast pierwszy dzień lata. 

BUONGIORNO ESTATE!

ZDAĆ EGZAMIN to po włosku SUPERARE L'ESAME (wym. superare l'ezame)

środa, 20 czerwca 2018

Czerwcowa lawenda, czerwcowa słodycz


Pobyt naszych czerwcowych Gości dobiega końca, lipy wciąż pachną jak oszalałe, a łąki Apeninów stroją się bogato. Nad fioletowymi kępami lawendy całe roje motyli, w ogródku pierwsze czerwone pomidory, a na krzakach przy Santa Barbara dyndają aksamitne maliny. Na tarasowej barierce pomiędzy skrzynkami z pelargoniami suszą się ręczniki i kąpielówki, to też jest znakiem letnich wakacji...
Kaczka rośnie i skrzydła rozwija. I nie mam tu na myśli metafor. Kilka dni temu zaliczyła swój pierwszy lot. 
Siedziałyśmy sobie razem na tarasie, kiedy ja na sekundkę wróciłam do salonu po książkę. Wchodzę znów na taras, a kaczki nie ma. - Gdzie kaczka? - pytam Mario. - Przecież była z tobą - odpowiada i zaraz zrywa się na nogi. - Kaczki nie ma!! 
Zerkam z przestrachem za barierkę, a ta sobie na dole nad rzeką najspokojniej w świecie spaceruje! Szkoda, że nie widziałam jej pierwszego lotu, nawet jeśli był pewnie bardziej opadaniem do celu niż lotem samym w sobie.
Tak czy inaczej to musi być niezwykłe, odkryć w sobie taką umiejętność. Próbuję sobie wyobrazić co czuje kaczka. Z tego wszystkiego w nocy śni mi się, że latam. Ależ to wspaniałe uczucie! Już od lat ten sen nie wracał, od czasów kiedy byłam dzieckiem...


Dziś czeka nas obiad przy świętej Barbarze. Jutro Tomek zmierzy się z ustnym egzaminem. Pojutrze wpadnie Ellen, popojutrze kolejna festa ... Kalejdoskop codzienności. Kolorowe szkiełka zdarzeń wirujące jak motyle nad kępami czerwcowej lawendy...


A po jednej takiej feście człowiek wraca do domu, a tam na schodach paczuszka. Liścik na serwetce. Słodycz słów, słodycz najprawdziwszych pączków. Radość chłopców bezcenna.

LAWENDA to po włosku LAVANDA (wym. lawanda)

wtorek, 19 czerwca 2018

Lato, lato ...


Ja wiem, że to znów falstart, ale przecież nawet jeśli oficjalnie w kalendarzu jeszcze nie, to jednak lato jak nic, lato jak malowane! Czas zatem na sezonową zmianę dekoracji.

Wizję tym razem miał Mario. Natchnęło go, jeszcze kiedy robiliśmy zdjęcie wiosenne. Rower i ginestre w koszyku! Przez chwilę pomyślałam, że może też i kaczkę do tego koszyka zapakować, ale ostatecznie zostawiliśmy ją w spokoju. 

- Może lepiej jutro te zdjęcia? - zapytałam nieśmiało - nie wiem czy dam radę z kolanem. - W czasie ostatniej wyprawy z turystami zaliczyłam niefortunny upadek i nogę ledwo zginam.
- I tak się zawsze chichrasz jak robimy zdjęcia czy filmujemy, więc zaciśniesz zęby i dalej się będziesz chichrać - odpowiedział Mario bezlitośnie. - Światło dziś dobre.

Załadowaliśmy rower do Rangera i wjechaliśmy na górę prawie do samego Pianorosso. Pomyślałam, że tamta droga i tamten widok na dolinę i Castellone będą doskonałym dopełnieniem "mariowej" wizji. 
Mario znów z tasakiem zasadził się na kwiatowy krzew i tym razem wydawał się być w "projekt" bardzo zaangażowany. Może dlatego, że pomysł na zdjęcie był jego? Nie marudził, tylko pod nosem zdjęcia komplementował. 


To chyba będzie jedna z moich ulubionych wizytówek bloga. Tomek i Mario powiedzieli to samo. Trudno było wybrać to najwłaściwsze, ale ostatecznie musiałam na jedno się zdecydować. Mam nadzieję, że i Wam się taka zmiana dekoracji przypadnie do gustu. 


- Teraz chyba zjedziesz? Nie będziemy już roweru pakować do samochodu.
- Zjechać mam na tym rowerze z Pianorosso???? To nie Amsterdam! I nie górski rower.
Mario prychnął zawadiacko na mój sprzeciw.

- Tylko, żebyś sobie kolana drugiego nie załatwiła!
- Już ja sobie poradzę! 

Zjechałam dzielnie do samego Biforco. "Lato lato... już po lecie, a Szurkowski znów na mecie" - śpiewaliśmy kiedy byliśmy mali.
Może przez chwilę i ja byłam jak mistrz kolarstwa, ale co najważniejsze - to nasze lato dopiero ustawia się na starcie! 
DOBREGO LATA!!!


ZJECHAĆ, ZEJŚĆ to po włosku SCENDERE (wym. szendere)

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Wiosna pakuje walizki, a my bawimy się na całego!


Tak naprawdę nie ma się tu za bardzo nad czym rozwodzić. Każdego roku piszę to samo. Zmieniają się tylko dzieci, a reszta wciąż taka sama! My się po prostu najzwyczajniej w świecie bardzo lubimy i rok szkolny bez naszego pikniku zakończyć się nie może. Nigdy nie pytamy się czy świętujemy, tylko KIEDY świętujemy. Próbowaliśmy się doliczyć, który to już raz... Czwarty? A może piąty? Któryś tam ... 
Prawie zawsze tu - na boisku w S. Adriano, tylko raz jeden złamaliśmy zasadę i przenieśliśmy się na dziedziniec kościoła w Popolano, bo niby pogoda miała zastrajkować. Aura jednak musi mieć do nas słabość, bo koniec końców nawet wtedy bez deszczu się obyło.


Tak jak dopisała pogoda, tak też dopisały humory. Na stole jak zawsze pyszności, a w programie dnia obowiązkowo jego stałe punkty - grilowanie, kucharzenie, zajadanie, mecze piłki nożnej, siatkówki i rzecz jasna ulubiona i wyczekiwana przez dzieciaki bitwa wodna. 
Klasa Mikołaja, to klasa wyjątkowa - pisałam to sto razy i dziś powtarzam sto pierwszy. Grazie a tutti della bellissima giornata!!!



Tymczasem dziś kolejny poniedziałek, kolejny czerwcowy tydzień pachnący lipami, grzybami, słońcem. Tydzień egzaminów - w czwartek Tomka ostatni etap i egzamin ustny ze wszystkich przedmiotów, a dziś moich dwóch uczniów walczy dzielnie o certyfikat. Kciuki proszę trzymajcie najmocniej jak można! In bocca al lupo!!!

Wiosna powoli schodzi ze sceny, a my żegnamy ją krótkim video. Oto primavera 2018!

BUONA SETTIMANA !!! 

ILE RAZY? to po włosku QUANTE VOLTE? (wym. kuante wolte)

Drukuj