piątek, 18 maja 2018

Wałki, kaczki, sakramenty i inne majowe refleksje.


Zakwitły ginestre i kasztany, roślinność w tym roku wybujała z niespotykaną intensywnością, zieleń pomalowała wzgórza i dolinę niezliczoną ilością odcieni.
18 maja trzydzieści kilka lat temu mama rozwijała mi wałki na głowie i upinała wianek. Te wałki pamiętam do dziś. Pomarańczowe, plastikowe, z gumką i przyczepioną na niej niebieską kulką do zapięcia. Głowa mnie bolała od nich, ale złote loki pięknie spływały do samego pasa. Włosy to ja miałam pokaźne. To taka nasza rodzinna charakterystyka. 
Pięć lat temu do Pierwszej Komunii szedł Tomek i to był nasz ostatni maj w Polsce. Maj trudny, nawet bardzo trudny. 
Czas gna i za dwa dni odbędzie Tomka się bierzmowanie, tu w Italii. Tutaj też w tym roku, właśnie 18 maja będzie świętowała swoje urodziny moja Mama. Intensywny maj. Atrakcji nam nie brakuje. Jednak mimo pędu i przyspieszonego kalejdoskopu zdarzeń nastraja mnie refleksyjnie... 


Przede mną na stole świeczka z mikołajowego tortu z odwróconymi cyferkami, ktoś zamienił miejscami dwójkę z jedynką - 21. Czas tak gna, że pewnie nim się zorientuję i te 21 staną się faktem. Tymczasem nasz dwunastolatek spakował plecak i ruszył na wycieczkę. O wyprawie napisze już on sam, tak jak zrobił to Tomek.


Kaczki stroją się w prawdziwe pióra, na krzakach dyndają pierwsze pomidorki, gęś pod schodami dalej wysiaduje jaja, a Marradi przygotowuje się do corocznej Festa dello sport!
Ja natomiast gonię dalej... Piszę, ogarniam zdjęcia, rozpisuję lekcje, zastanawiam się jakie zrobić przystawki na niedzielne przyjęcie w Santa Barbara i powoli zabieram się za organizację kolejnego ślubu. 

WAŁKI DO WŁOSÓW to po włosku BIGODINI (wym. bigodini)

1 komentarz:

  1. Wszystkiego najlpeszego dla "Cioci Terski"
    Piotrek ale chyba przede wszystkim Jasiek :) i troszkę Michał

    OdpowiedzUsuń

Drukuj