poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Festa di primavera na zakończenie settimana dell'educazione

Pogoda pokrzyżowała nieco niedzielne plany. Ni to deszcz, ni to nie wiadomo co sprawiło, że na wszelki wypadek impreza z naszego ślicznego placu przeniesiona została pod "mercato coperto". Wesoło i zabawowo było tak czy inaczej, jedynie sceneria trochę mniej malownicza. I tak festa di primavera zakończyła tegoroczną settimana dell'educazione. Było gwarnie i radośnie, muzyka grała, alpini wydawali obiad, a dzieci szalały i korzystały z atrakcji przygotowanych specjalnie dla nich. Nie doczekałam do końca, więc z innych źródeł wiem, że był jeszcze rowerowy rajd dla maluchów i spektakl akrobatów dla wszystkich. Wróciliśmy do domu wcześniej, bo wieczorem czekała nas kolejna, tym razem prywatna impreza. Od stołu do stołu...  

Podziwiam zaangażowanie niektórych osób, tylko po to, by miasteczko ożywić. Przecież to nie takie hop siup! Wiem ile to ceregieli, ile poświęcenia swojego wolnego czasu, by inni mogli się pobawić, żeby coś się działo. Dobrze, że wciąż komuś się chce. Widzę, że grono takich osób w Marradi jest naprawdę pokaźne. To też niewątpliwie przyczynia się do ogólnego wrażenia, że w Marradi dobrze się żyje. 
Nie były to jedyne weekendowe atrakcje! W sobotę w teatrze występ Marii Teresy Timo, w innym miejscu pogadanki o dialekcie, w niedzielę spotkanie z pewnym fotografem. Weź człowieku rozciągnij czas i bądź wszędzie!
A jeszcze teraz niektórzy mi się dziwią, że skazałam się na nudę życia z dala od dużego miasta... Nudę? Dobre sobie!


A dziś już kolejny poniedziałek, nowy tydzień i nowe wyzwania. Zaczyna się bardzo intensywny czas... Trzymajcie proszę w tym tygodniu kciuki za Tomka, który zmierzy się z pierwszymi testami. Ja będę biegać po toskańskiej stolicy, porządkować ogród i przygotowywać "salony" na przyjazd Gości. Mam też nadzieję, że dotrze do mnie wreszcie nowy Nikon. Wprawdzie nie taki o jakim marzyłam, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Poza tym Ellen powiedziała: "Najważniejsze jest oko fotografa. Nie ma oka to i aparat nie pomoże, a wiesz ilu świetnych fotografów pracuje na sprzęcie półprofesjonalnym?"  I tego się będę trzymać, bo ponoć oko mam, to co tam półka aparatu!

MAM NADZIEJĘ to po włosku SPERO (wym. spero) 

3 komentarze:

  1. Oczywiście że oko ważniejsze pomyśl jakim aparatem było robione to zdjęcie cyprysa w Toskani co u Ciebie wisi Nawet Twój nowy Nikon choć półprofesjonalny to przy tym bentley :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki z calych sił i zycze powodzenia w egzaminach,testach.... w czym to szczescie jest potrzebne.A twoje zdjecia Kasiu,zawsze i niezmiennie mnie zachwycają.Oko i styl masz bez wątpienia.W tym zabieganiu życzę Ci chociaz krotkiej chwili dla siebie,na odrobinę oddechu i przyjemnosci.Dobrego tygodnia:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Kasiu, jak to się mówi "byle jakiej baltenicy przeszkadza i rąbek u spódnicy"-czyli byle jakiemu fotografowi i super aparat nie pomoże, a że Pani ma świetne oko do ujęć i idealne wyczucie chwili to i starym automatem zrobione przez Panią zdjęcia miałyby i duszę i serce :). Pozdrawiam, Karolina

    OdpowiedzUsuń

Drukuj