niedziela, 25 marca 2018

Tydzień do świąt


Do świąt został dokładnie tydzień. Najpierw długo zima, a tu nagle szast prast i człowiek budzi się w palmową niedzielę. 
Dla mnie osobiście święta zaczynają się już w czwartek. Na kilka dni przełączam się na inny tryb i już się doczekać nie mogę, tym bardziej, że pogoda ma być bajeczna, a nas czeka piękna wyprawa, a może nawet dwie. Do świąt z każdym rokiem podchodzę coraz bardziej na luzie. Żadnych planów, żadnego napinania się, bez gonitwy, bez stresu. 
Ideałem, zamiast trwającej godzinami nasiadówki przy stole, jest piknik gdzieś pod gołym niebem, może być w górach albo na plaży, smakołyki z czerwonego koszyka, dużo przestrzeni, słońca, świeżego powietrza i przede wszystkim "NICNIEMUSZENIE"! 


Marradi stroi swoje witryny, markety zapełniły się wielkanocnymi "colombami" i czekoladowymi uova di Pasqua. W "Kamiennym Domu" znów na taras wyciągnęliśmy paletowe ławki, a pierwsi wiosenni Goście szczęśliwie dotarli i zasiedli z nami przy stole.
Aż się wierzyć nie chce, że zaraz kwiecień ...
Zaczynam przyglądać się ogródkowi. Oleandry wystawiłam spod dachu do słońca i z żalem stwierdziłam, że tegoroczna zima nieładnie się z nimi obeszła. Teraz z niepokojem czekam na jakikolwiek znak życia od mojego glicine. Nieznany jest los rukoli i mięty, które wcześniej wyrastały nawet między kamieniami w murze. Mam nadzieję, że zima się z nimi brutalnie nie rozprawiła. Soczyście zielona, dorodna rośnie sobie póki co jedynie natka pietruszki. Zmizerowane, ale wciąż żywe są szałwia, rozmaryn i oregano. Nie mogę się doczekać, by zakasać rękawy i z tym moim - nie moim skrawkiem ziemi zrobić wiosenny porządek. 

***
- Pusia, a kto to jest Christopher Moore? 
- Pisarz. Pewnie widziałeś książki w biblioteczce? Tata go kiedyś czytał. 
- A ty? 
- Ja nie. Nie wiem czemu. Szczerze mówiąc chyba okładki do mnie nie przemawiały...
- Ale wiesz, że "nie ocenia się książki po okładce"? 
- Wiem, wiem...
- Tak czy inaczej masz rację. Beznadziejne te okładki... 

Rozmawiamy o filmie, o książkach, dzielimy się wrażeniami z naszego ostatniego filmowego zachwytu. Wiosna to nie tylko ogródek i kwiaty. Wiosna to dla mnie też spacery z chłopcami, lody w Marradi. Niekończące się rozmowy, śmiech, twarze wystawione do słońca, ulubione. 

NIEDZIELA PALMOWA to po włosku DOMENICA DELLE PALME (wym. domenika delle palme)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj