wtorek, 27 marca 2018

Sady przekwitają ...


- Zobacz, ja dalej jestem Tolibowski! - Mikołaj zerwał kilka oblepionych kwiatami gałązek, dołączył zebrane pod drzewem stokrotki i wręczył mi z uśmiechem. 
- Mój kochany...
Cieszę się każdą chwilą spędzoną z chłopcami, zwłaszcza teraz, kiedy widzę, że coraz mniej w nich dziecka, że dorosłość coraz wyraźniejsza. Czasem patrzę i nie dowierzam, bo w pamięci wciąż żywy bezzębny uśmiech, granatowy fartuszek, przecież to było jakby wczoraj...
Gdzieś tam pod skórę zakrada się żal... Mikołaj pewnie już zawsze będzie Tolibowskim, ale pewnego dnia zacznie przynosić kwiaty komuś innemu...



Choć pogoda bajeczna zaczęła się tak naprawdę wczoraj, to w Romanii niektóre sady zdążyły już przekwitnąć. Z tymi sadami to trochę tak jak z byciem dzieckiem... To wszystko trawa zdecydowanie za krótko...


Poniedziałek mnie wykończył, nawet nie wiem jak udało mi się zrobić to wszystko co zrobiłam i dotelepać się do wieczora. Tym milej było mi więc usiąść do kolacji, na którą Goście i Mario przygotowali pizzę.


Dzień, poza stałymi obowiązkami, wypełniły spotkania w szkole z niektórymi nauczycielami. Kiedy wyszłam po ostatniej rozmowie, oczy miałam szkliste. Łzy radości i wzruszenia, wywołane tym, co usłyszałam na temat Tomka. To nie były zwykłe pochwały, tylko słowa pełne zachwytu i szacunku, słowa wyrażające radość, że dane jest nauczycielom mieć takiego ucznia, słowa żalu, że za chwilę pójdzie w świat. Prof C. wyciągnęła Tomka tekst  - ostatni sprawdzian opatrzony wypisaną przez nią laurką, opowiadała z zachwytem, że tak jak on, nikt inny nie pisze, że świetny angielski to raz, ale druga rzecz, to niezwykła umiejętność opowiadania historii. "Czy kiedykolwiek będę jeszcze miała takiego ucznia?" - powiedziała na koniec. Odpowiedzialny za klasę prof przyznał, że gramatyczne testy Tomek pisze najlepiej ze wszystkich, że taka "głowa" to coś absolutnie wyjątkowego.  


Wieczorem "mądra głowa" zmieniła piórka. Nowa twarz, nowy Tomek. Nowy, a wciąż ten sam. Kameleon. Wczoraj kolejny raz wypełniła mnie duma. Pomyślałam, że to naprawdę wielki zaszczyt być jego mamą... 

ZASZCZYT  to ONORE (wym. onore)

6 komentarzy:

  1. Ojej jaka zmiana...Gdyby Pani nie podpisała to w tym "Poważnym kawalerze" nie rozpoznałabym Tomka ;). U nas w Polsce dalej zimno, już końcówka marca a dopiero pojawiają się pierwsze oznaki wiosny i na dzisiaj zapowiadają deszcz ze śniegiem...w takie dni chcę do Toskanii ;). Pozdrawiam serdecznie, Karolina

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki dorosły Tomek . Elegancki mlodzieniec ! Ślicznie w tej fryzurze. No ale przede wszystkim gratulacje - co za radość i duma mieć takie mądre i dobre dzieci ! marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Przystojny młodzieniec!!! Ta nowa twarz brzmi znajomo:))) Bardzo korzystnie wygląda Tomek, bardzo!!
    Muzien

    OdpowiedzUsuń
  4. Dorosleje Tomaszek :)
    Bardzo trafiona metamorfoza!
    czeko

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Kasiu gratuluje udanych dziaciakow,ale jabłko spada nie daleko od jabłoni,pozdrawiam z Częstochowy.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj