poniedziałek, 19 marca 2018

Kiedy wszystkie drogi prowadzą donikąd


Tak naprawdę wiosna zacznie się jutro czy pojutrze, ale kiedy w niedzielny wieczór po entym odświeżeniu strony z prognozami meteorologów, zobaczyłam, że śniegowe gwiazdki za nic nie chcą się odkleić od "lunedì", pomyślałam - basta! Jeden czy dwa dni nikogo nie zbawią, a od tych bamboszy, futra i ognia już się słabo człowiekowi robi. Mój blog i przynajmniej tu mogę sobie wiosnę zrobić, kiedy tylko mi się podoba. 
Wprawdzie wiosenne zdjęcie wizytówkowe okazało się w tym roku nie lada wyzwaniem i ostatecznie, cóż... wyszło jak wyszło. 
Wiosnę średnio na nim widać, ot kolorowa sukienka i kilka kwitnących badyli, ale pod koniec marca lepsza taka wiosna niż jakakolwiek zima...  


Piątek był pięknym dniem i ruszając Rangerem spod domu zaznaczyłam Mario, że mając na uwadze prognozy na następne dni, bez zdjęcia nie możemy wrócić. Pomysł padł na jedną z naszych ulubionych dróg Strada del Sole
- Pamiętasz to drzewo samotne?
- I gdyby tak pole już było soczyście zielone...
- A to drzewo kwitnące! 
- Dobre! Bardzo dobre!


Jakież było jednak nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że wysadzana cyprysami droga została zmasakrowana. Czy to był Burian, czy jego śnieg, czy mróz, a może jakaś wichura... W każdym razie nie było drzewa, które choć w części nie byłoby uszkodzone. Serce pękało z żalu. 
Dojechaliśmy do znajomego domostwa, a zaraz za nim spotkała nas niespodzianka. Jedno z drzew blokowało drogę. Od tej strony widać jeszcze nikt nie sprzątał. 
- Piły na pokładzie nie mam niestety. 
- Błąd! Prawdziwy Ranger musi być przygotowany na każdą ewentualność.


Zjechaliśmy więc z grani inną cyprysową drogą w stronę Tredozio i tam już dalej skierowaliśmy się na Modiglianę, jednak ochota na samotne drzewo jakoś we mnie zgasła. 
- To co robimy? 
- Mało jeszcze wiosny.
- Ale ja muszę mieć zdjęcie DZIŚ!
- Trzeba kierować się w stronę Romanii. Brisighella?
Zaczęliśmy się znów wspinać, tym razem jednak drogą łagodniejszą, bo pagórki otaczające miasteczko nie są już tak wymagające jak nasze graniczne. Na znajomym rozwidleniu obraliśmy nieznaną drogę. Ranger gruchotał kamyczkami szutrowego podłoża, a my rozglądaliśmy się za jakimś kwitnącym drzewem.


W końcu za kolejnym zakrętem ukazało się drzewo kwieciem białym obsypane. Mario zaplątał się w chaszcze i dalej gałązki do scenografii zdjęcia kompletować. Patrzyłam jak wywija myśliwskim nożem i zastanawiałam się czy już mnie w duszy przeklina czy dopiero zacznie. W każdym razie nie wyglądał na poirytowanego, dał się wręcz porwać tej mojej misji fotografowania niemożliwego.


- Zróbmy zdjęcie tu. 
- Tu? 
- Wiosna i tak mizerna. Już późno. Zegar tyka. Jeśli dalej będzie lepiej, zrobimy następne.

Tu
drugie tu
i jeszcze jedno tu
Ruszyliśmy dalej. Wpakowałam się z pseudo bukietem do samochodu i dalej oczy wytrzeszczałam jak sokół w poszukiwaniu skrawka wiosny. Ranger znów zagrzechotał kamyczkami, ale już chwilę potem przystanął, bo oto przed nami droga malowniczo zakręcała i co ważniejsze w krajobrazie pojawiła się odrobina zieleni. 
- Tu całkiem ładnie.  


Do przodu do tyłu, wolniej, szybciej, jeden kadr i drugi i coś tam będzie. Bez mojego aparatu to nie to samo. Zdjęcia są jakie są. Można powiedzieć jaka wiosna, takie zdjęcia.   


- Coś już mamy, ale zobaczymy dalej, ciekawe dokąd dojedziemy.
Znów wpakowałam się z badylami do samochodu, jednak już po kilkudziesięciu metrach czekała na nas niespodzianka: 


- A może byśmy spróbowali na tej krętej drodze z cyprysami? Trzeba skręcić na tym rozwidleniu... 
Jednak na rozwidleniu kolejna tego dnia niespodzianka: Strada chiusa ... 
To już zostawię bez komentarza. 
Takie to było nasze wiosny szukanie. Przejechaliśmy 70 kilometrów, ale wszystkie drogi zaprowadziły donikąd. Tak czy inaczej blog wita Was dziś wiosennie, na przekór temu co za oknem, nawet jeśli szczęśliwie śniegu jeszcze nie widać.
Miałam dylemat, które ostatecznie zdjęcie ma być na wizytówce. Zdecydował głos większości.
Dobrego tygodnia!

ZAMKNIĘTA DROGA to STRADA CHIUSA (wym. strada kiuza)


6 komentarzy:

  1. Ale piękna wiosenna dziewczyna;)) u nas Kasiu zima, -9 i mnóstwo śniegu niestety...
    pozdrawiam z mroźnej Łodzi, Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiosnę ledwo widać?! U nas znowu śnieg i zimowe kurtki, weź nie denerwuj :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne plenery, fajne zdjęcia i oczywiście na zdjęciach fajna dziewczyna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne zdjęcia,Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. pięknie wyglądasz...Wiosno ;)))

    OdpowiedzUsuń

Drukuj