czwartek, 15 lutego 2018

Trochę inne dzieła sztuki.


Dopełnieniem naszego intensywnego "kulturalnego" weekendu była oczywiście kuchnia! Kuchnia tak doskonała, że mogłaby stawać w szranki z największymi dziełami sztuki. Wszystko, co znalazło się na naszych talerzach i w kieliszkach, godne było poematu!
Takie wieczory zdarzają nam się rzadko, od dawna nie biegamy po restauracjach, jednak tym razem Paw postanowił nas porozpieszczać i tak sobotni wieczór spędziliśmy u Francesco w jego Bottedze w oddalonym od Marradi o kilkanaście kilometrów Palazzuolo.


Aż nie do wiary, że tym roku minie dziesięć lat odkąd się znamy. Kiedyś byliśmy stałymi bywalcami. Potrafiliśmy przesiadywać "Pod portykami" całymi godzinami. A potem... cóż... tak to czasem bywa. 
- Widywałem cię częściej, kiedy mieszkałaś w Polsce - ganił mnie znów Francesco. 
- Wiesz jak jest...
- Cały czas z aparatem! Taką cię właśnie pamiętam - skwitował obiektyw wycelowany w talerz z przekąskami. 
- Zawsze!
- Poczekaj nieuczesany jestem!
- Świetnie wyglądasz! Nawet lepiej niż wtedy, kiedy się poznaliśmy!   
- A ty nic się nie zmieniasz! Jesteś taka sama jak kiedyś. 
Po porcji wymienionych komplementów, Francesco odkorkował butelkę i wypełnił kieliszek prawdziwym dziełem sztuki.


Jak zawsze wszystko było doskonałe, perfekcyjne. I wino i wędliny i sery i pasta z porcini i trippa i kaczka z glazurowanymi cebulkami ... Nikt po tym wszystkim nie miał siły ani na deser, ani na karnawał, choć może wskazanym byłoby po takim obżarstwie poskakać "rokendrole".   


Wieczór był wyjątkowy i to nie tylko za sprawę smaków. Dobrze było znów zawitać w stare progi. Jakby się nic nie zmieniło ... Jakby ... Upływ czasu widać było tylko po chłopcach, którzy wzrostem przerośli Francesco, a przecież zdaje się, że zaledwie wczoraj nosił ich dla zabawy w obrusie zarzuconym na plecy, niczym worek z chrustem...

NIEUCZESANY to po włosku SPETTINATO (wym. spettinato)


5 komentarzy:

  1. Takie włoskie oryginalne smaki są przepyszne i nie do podrobienia gdziekolwiek indziej! Chętnie bym się do was dosiadła i zjadła choć trochę z tych pyszności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co za jedzonko ! W ulubionej książce '' Smakując Toskanię '' Beth Elon jest rozdzial poświęcony Mugello w którym szukałam restauracji Pani przyjaciela .Znalazlam Il Camino , Locanda Senio ale nazwy knajpki Francesco nie znalam . Sądząc po zdjęciach to po prostu ślinka leci. Marzę , że może kiedyś , niezadługo ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bottega dei Portici:) Szkoda:) Muszę ja w mojej ten brak uzupełnić:)

      Usuń
    2. Dziekuje.PaniKasiu , jeśli mozna .Co to za puchata kupka pośrodku połmiska koło serów ? Chcialabym skopiować przekąskę. Marta

      Usuń

Drukuj