sobota, 3 lutego 2018

Lutowe złośliwości


Dni kosa minęły w wiosennej aurze, gwiżdżąc sobie na przysłowia i legendy. Luty natomiast poważniej podszedł do sprawy i dzisiejszy ranek obudził nas w scenerii zupełnie NIE wiosennej. Febbraio, febbraietto - corto corto maledetto! - mówi włoskie porzekadło - "luty króciutki, ale przeklęty".  Od pierwszych dni postanowił zadbać o swoją złą sławę! 
Podejrzewałam już w nocy, że taki, a nie inny krajobraz powita nas z rana, bo pługi szorowały pod oknami co dziesięć minut. Aż dziw brał, że tyle ich nagle w tak małej gminie. 
O zgrozo śnieg dalej sypie i sypać ma przez cały dzień. Domknęłam wewnętrzne okiennice, by nie musieć na to patrzeć - szczęście w nieszczęściu dla mnie samej na dziś i tak przewidziane jest tylko łóżko. Wprawdzie zaczynam się czuć jakby odrobinę lepiej, ale biały świat za oknem zdrowieniu zdecydowanie nie służy. 


Ja prosiłabym znów o termometr z innymi cyframi, o moje prymulki i kwiaty San Giuseppe! Ja już na śnieg się nie pisałam, ja się w ogóle na śnieg nigdy nie piszę! Już tak było pięknie, już nawet pierwszy obiad na tarasie zaliczony, a tu ... masz babo placek!
A jeszcze jakby śniegu było mało, to intensywny piątkowy deszcz zepchnął na drogę kawał góry. Całe szczęście nikt w tym czasie nie przejeżdżał. I to by było na tyle, takie to złośliwości podarował nam maledetto febbraio.
PRZEKLĘTY  to po włosku MALEDETTO (wym.maledetto)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj