wtorek, 13 lutego 2018

Impresjoniści we Florencji


Już jako licealistka zachwycałam się Monetem. Był pierwszym malarzem, który przykuł moją uwagę. "Nenufary" i "Wschód słońca" były dla mnie wtedy najpiękniejszymi obrazami na świecie. Z czasem moje artystyczne horyzonty odrobinę się poszerzyły, choć oczywiście dyplomowanym koneserem sztuki nie jestem i już nie będę. Wiem to i tamto i basta. Mam dziś wielu "ulubionych" artystów, ale do rozmytych impresji Moneta i jemu podobnych zawsze będę miała ogromny sentyment. 


Kiedy planowałam nasz sobotni dzień we Florencji przewertowałam wiele stron z aktualnościami na ten weekend, chciałam mieć plan B, plan C i nawet plan Z na okoliczność gdyby coś nie poszło po mojej myśli. Kiedy przeczytałam o trwającym od listopada "Monet Experience" aż jęknęłam z zachwytu. Reszta wycieczki przystała z ochotą na moją propozycję, a ja mogłam tylko puchnąć z dumy, że mam dwóch nastolatków, którzy na takie "atrakcje" nie kręcą nosem.


W samym centrum Florencji, pomiędzy Ponte Vecchio a Piazza della Signoria, na maleńkim placyku znajduje się Chiesa di Santo Stefano al Ponte. Liczący sobie blisko 1000 lat budynek został zdesakralizowany, a w 2015 roku powołano go do nowej funkcji. Otworzono tu wielofunkcyjne oratorium, w którym regularnie odbywają się wystawy, koncerty i spektakle.    



Monet Experience and the Impressionists to wystawa multimedialna. Niezwykłe obrazy rozciągnięte na wielkich ekranach, spektakl rozgrywa się wokół nas - 360 stopni piękna, zmieniających się barw, impresji wzbogaconych muzyką i animacją. Przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Można było oglądać pokaz w każdej pozycji, nawet na leżąco, z czego chętnie skorzystał Mikołaj. 
Wystawa potrwa do 1 maja.


To nie był jeszcze koniec naszego sobotniego zwiedzania. Tak jak pisałam podarowaliśmy sobie uderzeniową dawkę wrażeń kulturalnych. Skierowaliśmy nasze kroki w stronę Santa Croce. Ale o tym już jutro...

IMPRESJE to po włosku IMPRESSIONI (wym. impressioni)

4 komentarze:

  1. Mogłabym tam być i być i być ...i patrzeć bez końca..
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś pięknego. Uczta dla duszy. Troszkę pozazdrościłam.
    Muzien

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzę że Paweł jest super :)
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała ta wystawa dzieł Moneta. Warto wspomnieć, że to była seria obrazów "Nenufary" (8?) oraz "Japoński mostek", na którym również są nenufary. Kiedy byłam w Waszyngtonie w Galerii Narodowej widziała równie wspaniałych impresjonistów - obrazy, które znałam tylko z książek i podręczników. Oprócz tego, że wiele z nich ma tabliczkę "z kolekcji prywatnej", to hmmmm, skąd się tam wzięły? :) Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń

Drukuj