piątek, 5 stycznia 2018

Wtajemniczeni i zaraz za progiem



W czwartek zaraz po obiedzie wraz z pozostałymi "wtajemniczonymi" zajęłam się napełnianiem foliowych skarpet orzechami, mandarynkami i cukierkami. Rozłożyliśmy się na trzech stołach w zamkniętej przed wzrokiem ciekawskich sali baru i uwijaliśmy jak mrówki. Mario przejął strój Befany i zrobił pierwsze przymiarki do nowej maski. 
Już dziś przed kolacją znów ożyje biforkowa tradycja... Dorośli z dziećmi z całego Marradi zbiorą się przed barem Biforco i gorączkowo będą oczekiwać pojawienia się Befany, a potem nad rzeką zapłonie ogień, który przypomni o odradzaniu się Matki Natury. 
Budująca tradycja!!
Tomek zapowiedział, że w przyszłym roku on może wcielić się w rolę wiedźmy. Pomysł - uważam - świetny. On jeszcze bardziej niż Mario znajduje się poza podejrzeniem.


Kiedy już skarpety leżały ładnie pozamykane zarządziłam wyjście na spacer. Choć tyle mojego zamiast wyprawy na Acquachetę, do której w końcu nie  doszło. Spacer ... brzmi niby niewinnie, ale kto mnie zna, ten wie, że mam zacięcia ekstremalne i pod hasłem spacer wiele się kryje. 
- Gdzie idziemy?
- W stronę Cardeto. Chodzę tam na spacer do gaju kasztanowego. Ale my dojdziemy tylko do końca betonowej drogi.
Nie wspomniałam jednak, że ów droga pnie się dosyć raptownie w górę i spacer ten, będzie prawie tym samym, jeśli chodzi o wysokość, co wejście na Castellone, bo Paw wyśmiałby moją propozycję spaceru jeszcze w przedbiegach.


- Daleko jeszcze? 
- Niedaleko. Jeszcze kawałek. 
Chłopcy zaprawieni w bojach to biegli to podskakiwali, nic sobie nie robiąc z pnącej się w górę drogi. 
- Widzisz, dla nich stralunaty, strastellaty to bułka z masłem. 
Wciąż wpajam chłopcom, że trzeba chodzić, ruszać się jak najwięcej, żeby się kości nie zastały, mięśnie nie rozleniwiły, żeby głowa miała odpowiednią ilość tlenu. Żeby być w formie, żeby ciało nie stawiało nam zbyt wielu ograniczeń, zwłaszcza w młodym wieku. Marradi, jak nie raz pisałam, pomaga mi w takim wychowaniu. Wystarczy wyjść za próg... 


 PRÓG to po włosku SOGLIA (wym. solia)

3 komentarze:

  1. Pomyślałem chwilę żeby może Pawła za Befanę przebrać ale chyba jednak jest zbyt charakterystyczny no i akcent mógłby zdradzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzrost za bardzo charakterystyczny:), dzieci mogłyby być trochę przerażone. Było cudnie:). Paw

      Usuń
  2. Mikołaj - piękny chłopak z niego wyrósł...

    OdpowiedzUsuń

Drukuj