czwartek, 4 stycznia 2018

Rozważania przed Befaną


Ferie świąteczne powoli dobiegają końca... Jeszcze trzy dni i zacznę zacierać ślady po Bożym Narodzeniu. Gdyby o mnie chodziło zrobiłabym to już dziś, ale chłopcy mogliby mi tego nie wybaczyć. 
- Ty Pusia, gdyby nie my, to byś pewnie w ogóle nie ubrała choinki - stwierdził Tomek.
- Bez przesady! Ubrałabym! Ale dziś już bym ją rozebrała... Choinka najbardziej cieszy mnie przed świętami. 
Wieczorem, kiedy idziemy zjeść pizzę Marradi wciąż błyszczy iluminacjami. Jeszcze kilka dni, zaraz Befana, a potem wszystko zgaśnie. Na pizzę tym razem zaprasza Mario, może w ten sposób chce upamiętnić rozstanie ze swoim cudnym, białym "jukiem". Zaliczamy nim ostatnią rundkę do Palazzuolo i z powrotem. Już dziś jego miejsce zastąpi stara panda. Legenda na czterech kółkach. Żegnamy komfort, ale za to teraz wszystkie górskie drogi są nasze, bo gdzie diabeł nie może tam panda wjedzie. Tak sobie też myślę, czy do atrakcji, które proponujemy naszym Gościom nie dodać "ekstremalnej" przejażdżki?  


- Słuchaj, ty naprawdę to zjesz? - pytam Tomka, który uśmiecha się błogo do swojego calzone. 
- Głodny jestem.
- Nic dziwnego, że rośniesz w oczach. Chciałabym jeść tyle co ty i też być taka chuda...
Role się odwróciły. Teraz to ja jem pizzę "bejbi", której i tak nie daję rady skończyć, a chłopcy pałaszują po całej normalnej pizzy i nawet wspominają coś o mascarpone na deser.


 - A ty wyobrażasz sobie jak by to było, gdyby ziemia miała dwa księżyce? - pyta ni z gruszki ni z pietruszki Tomek.
- Nie, nie zastanawiam się w ogóle nad tym, szczerze mówiąc mało mnie to interesuje. - Ucinam rozmowę, bo po całym dniu wykładania włoskiej gramatyki ostatnia rzecz na jaką mam ochotę to astronomiczne dywagacje. - Nie gniewaj się, ale ja nie mam dziś siły na takie rozmowy. W mojej zajętej tysiącem innych myśli głowie nie ma miejsca na rozważania o wulkanie w Yellowstone, nadprogramowych księżycach, jądrze ziemi czy wielkim wybuchu. Porozmawiajmy czasem o czymś banalnym!
Tomek jest wymagającym rozmówcą, trzeba wykazać się wiedzą w dziesięciu różnych dziedzinach na raz, a i to czasem nie wystarcza. Wytrzeszczam oczy na to, co opowiada i dziwię się, że też mu się chce, że też tyle rzeczy na raz go fascynuje.


Dziś ma być piękna pogoda. Idzie do nas fala ciepła. Kiedy już zaliczymy zebranie "befanowe", może uda się choć na dwa kroki uciec w góry... Rozpaczliwie ich potrzebuję, bo znów dopada mnie wyczerpanie baterii. Dobrego dnia!!

WYCZERPAĆ to po włosku ESAURIRE (wym. ezaurire)

7 komentarzy:

  1. nie lubie słowa "chuda", nie używam, wiem że może boleć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chłopcy wiedzą, że w moich ustach to pozytywne określenie, a wręcz komplement, bo ja słowo chuda uwielbiam... Ale mam inne słowa których nie lubię:)

      Usuń
  2. Cześć Kasiu :) zainspirowałaś mnie tą pandą :) pozdrawiam ciepło, Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany nie będzie juka ? Ciekawe czy panda też taka wychuchana będzie :) ?
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  4. Też lubię zjeść całą duża pizzę sama, rozumiem chłopaków ;)
    A choinka cieszy mnie aż do 2 lutego, wtedy mogę rozebrać i czekać na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu,ja się piszę na przejażdżkę pandą.Już widzę minę mojego męża,który zawsze chciał taką stylową pandziną podróżować po włoskich drogach.Sama Kasiu widzisz,chętni będą,pomysł całkiem niezły :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. o dwóch księżycach pisał murakami w 1q84. :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj