poniedziałek, 22 stycznia 2018

Podarunek świętej Agnieszki


Najpiękniejsze, co podarowała nam wczoraj święta Agnieszka, było ciepło! Cudowny był spacer i spritz i pizza i "śmiechy hehy" i tort niespodzianka... Ale to ciepło! Ciepło nie do uwierzenia! Można było tylko siedzieć i siedzieć na tarasie przed domem i chłonąć łapczywie pieszczoty słońca. Można też było robić zdjęcia na potęgę i rozsyłać pozdrowienia znajomym, którzy musieli zmierzyć się z bardziej styczniowymi warunkami pogodowymi. 
- Warto było machnąć te 1500 kilometrów - stwierdził T. wystawiając twarz do słońca. 
Mam nadzieję, że taka pogoda utrzyma się jeszcze choć przez kilka dni, bo plany mamy wielkie.
  

- Mamo wiesz, że Tomek cię przerósł - różnica wzrostu pomiędzy pierworodnym i Babcią zrobiła się wyraźna. A zdaje się jakby to było wczoraj, kiedy krążyłyśmy po parku i tylko szukałyśmy ławki, gdzie tu przysiąść, gdzie tu go choć na chwilę ukołysać. Diablę wcielone co spać nigdy nie chciało!
- A ja go pamiętam w tym niebieski różku - dodaje "Anka". - Tylko te wielkie oczy było widać!
Człowiek czuję się młody, zdaje mu się, że czas się dla niego zatrzymał, że wiekowo utknął gdzieś tam na osi czasu, ale wystarczy popatrzeć na dzieci i ta cała iluzja pryska jak bańska mydlana. Nie ruszyło mnie przekręcenie licznika na czwórkę z przodu, ale rusza mnie jak nie wiem co fakt, że oto moje dziecko idzie do liceum. Pisałam, o tym wiele razy i nie raz jeszcze napiszę, bo wciąż się jeszcze z tym faktem nie oswoiłam.


Tak czy inaczej cieszymy się wspólnym czasem. Tyle roześmianych chwil. Dobrych emocji. Pozytywnych myśli... 


PODARUNEK to po włosku REGALO (wym. regalo)

1 komentarz:

Drukuj