poniedziałek, 15 stycznia 2018

Pierwsza ekspedycja Rangera - Zimowe Santerno


Potrzeba było dobrego planu, aby wszyscy z chęcią ruszyli się z domu. Mikołaj narzekał jeszcze odrobinę na nogę, ale widziałam, że kuleje już nieznacznie. Tak czy inaczej piesze wędrówki rzecz jasna odpadały. Tomek przebąkiwał, że ma jeszcze sporo lekcji. Tylko Mario i Ranger czekali w gotowości na komendę "wyjazd". Wyciągnęłam więc asa z rękawa, przy którym noga przestała już prawie całkiem boleć, a tomkowych lekcji jakoś ubyło.
Zimowe Santerno ... Po włosku to się nawet rymuje: Santerno d'inverno. Santerno - nasza wakacyjna miłość... 
 
 

I tak Ranger ruszył na swoją pierwszą ekspedycję... Przez Passo Carnevale, potem przez Passo Faggiola dotarliśmy nad jedną z najpiękniejszych toskańskich rzek. Na blogu już wiele poematów na temat Santerno było, więc postaram się tym razem o powściągliwość.
Zimą jednak wszystko wygląda inaczej. Zimą - co ciekawe - kolory potrafią być jeszcze bardziej intensywne. Woda na szarym tle skał wydaje się jeszcze bardziej turkusowa niż latem.   


Na jednym z filarów mostu ktoś napisał komuś, że kocha i że w świat zabierze ... 
- A dla mnie nikt już wyznań na murach nie pisze - powiedziałam cicho raczej do samej siebie, ale zaraz za plecami Tomek mi odpowiedział:
- Pusia ja bym ci napisał, ale wandalem nie jestem. 
Rozbrajająca szczerość. 


Woda opada malowniczymi kaskadami, przeciska się pomiędzy głazami, które kto wie jaka siła zepchnęła w dół doliny. Na brzegu pomiędzy szarościami zwykłych kamieni wyróżniają się prawdziwe cuda. Fiolety i szmaragdy, paskowane, żyłkami zdobione, kształty fantazyjne... Takich kamyczków nie ma żaden inny brzeg, nawet moje Lamone...




Latem jest tu gęsto od ręczników, ale w niedzielne styczniowe popołudnie cała rzeka jest nasza. Santerno szumi głośno, jakby było morzem. Zagłusza złe myśli. Łagodzi. Głaszcze po zmęczonej głowie ...  
To był dobry plan. Moim asem w rękawie wygrałam spokojny dzień. 


Udało mi się nawet poeksperymentować w Kuchni, więc już dziś zapraszam Was po nowe smaki, wieczór natomiast dopełniliśmy filmem, ale co i jakie wrażenia to już innym razem.

INNYM RAZEM to po włosku UN'ALTRA VOLTA (wym. unaltra volta)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj