niedziela, 14 stycznia 2018

Kosmos, krowa, fiolet i Achilles


- Skąd się dowiedziałaś, że tam jest krowa? 
- Kiedyś przeczytałam w takiej książce o Florencji.
- A dlaczego tylko jedna? - drąży temat Mikołaj.
- Bo to tylko symbol. Ukłon w stronę zwierząt, których praca przy budowie Duomo była nieoceniona.
W październiku pokazałam Wam oślicę w Palazzo Pitti, a teraz dołączam do kolekcji florenckich detali łeb krowy. Ileż to ja się go naszukałam... Metr po metrze marmurowej mozaiki! A w ogóle to zacznijmy od tego, że szukałam nie na tym boku co trzeba, a zatem gdyby ktoś chciał krowę sfotografować, niech stanie przodem do Duomo i idzie za swoją lewą ręką wzdłuż boku katedry aż do kopuły. Głowa znajduje się tuż pod nią.
  

Sobota nie przyniosła żadnej wyprawy, bo te 6 kilometrów po asfalcie się przecież nie liczy. Żeby odetchnąć i naładować baterie, trzeba na świat popatrzeć z góry, a tak ... a tak to nijak. Zawiodła pogoda, popisał się dzień "na nie wiem" i zastrajkowała noga Mikołaja. Niewykluczone, że dziś czeka nas wyprawa na pronto soccorso, bo po piątkowej lekcji gimnastyki ścięgno Achillesa daje mu do wiwatu. 
Zamiast górskiej wycieczki wybrałam się z Tomkiem do biblioteki, by choć odrobinę się wyciszyć. Jak dobrze, że moje dziecko na taką propozycję się rozpromienia! Jak dobrze, że książki są dla niego ważne! Pomijam fakt, że nie rozumiem tego co czyta, nauki ścisłe nigdy nie były mi bliskie. Po ostatnim filmie przyszedł czas na fascynację kosmosem i czyta teraz o jakiś egzoplanetach, a ja tylko oczy wytrzeszczam, bo czyta o tym też po angielsku, więc dla mnie to jest dopiero - nomen omen - KOSMOS.   
Ja natomiast klasycznie, żadnych ekstrawagancji - stara, dobra Maraini, która lubi pisać o kobietach, a ja tak bardzo lubię o nich czytać i doszukiwać się samej siebie. Tym razem przyniosłam do domu zbiór opowiadań L'Amore Rubato. Nie jestem wielbicielem krótkich form, zdecydowanie bliższe mi są historie typu "Długie życie Marianny Ucria", ale z sympatii dla autorki zrobiłam wyjątek. Jako ciekawostkę dodam, że Dacia Maraini przez lata była życiową partnerką Alberto Moravia. 


Jako marradyjski, samozwańczy kronikarz muszę donieść o nowościach z życia miasteczka. Wprawdzie mnie osobiście ten fakt nie dotyczy, ale da fanów piłki nożnej, zwłaszcza dla kibiców Fiorentiny - drużyny z Florencji - wydarzenie było historyczne. Oto bowiem Fiorentina przejęła pieczę nad marradyjskimi drużynami dziecięcymi. Miłośnicy calcio wiedzą, że kolorem Fiorentiny jest fiolet - po włosku viola. Sama osobiście znam dwóch wiernych kibiców, którzy swoim córkom nadali takie właśnie imię - Viola. Nie wszyscy jednak wiedzą, że fioletowy kolor był wynikiem błędu praczki - oryginalnie herb Florencji jest przecież czerwony na białym tle. 
Byłam jak zawsze fotoreporterem całego wydarzenia, nawet jeśli mój aparat aktualnie spoczywa gdzieś na półce w serwisie. Tak jak każdego dnia na potrzeby bloga, tak też i w tamten wieczór starał się godnie go zastąpić nikon Mikołaja. 
Los Nikona, żeby było ciekawiej, podziela również biedny Mac. Mam nadzieję, że to wszystko się zmieni, nim nastanie wiosna, bo moja frustracja zaczyna osiągać alarmowy poziom.

ŚCIĘGNO ACHILLESA to po włosku TENDINE d'ACHILLE (wym. tendine d'akille)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj