środa, 10 stycznia 2018

Dwa miliony i kilka refleksji o świecie


Dziękuję. 
Nie mogę zacząć dziś od innego słowa. Dziękuję za Waszą obecność, bo oto wczoraj  licznik odwiedzin w Kamiennym Domu wystukał 2.000.000. Aż mi się wierzyć nie chce, bo wciąż pamiętam jak przeżywałam pierwszy tysiąc... Dziękuję, bo to oznacza, że wciąż mam dla kogo pisać. 


Z tej okazji jeszcze raz Firenze. Kilka ujęć zwyczajnych, złapanych między atrakcjami opisywanymi w ostatnich dniach. Arno, kanapka z lampredotto, uliczni artyści, spacerowicze na ulicy, na moście, dzieci jedzące pierwsze w tym roku lody, samochody, przemykający ukradkiem bohaterowie żywej szopki i oczywiście wciąż zapierające dech Duomo...  
Patrzę na te wszystkie palazzi, na sprzęty w muzeum, na mosty, kościoły i myślę sobie... Kiedyś człowiek potrafił stworzyć prawdziwe cuda. Weźmy na przykład takiego Brunelleschiego! Ani komputera, ani żadnych programów, sprzętów specjalistycznych. Technologię zastępowali ludzie i byli w tym genialni. To co tworzył jak widać przetrwało wieki i jednocześnie było - i wciąż jest - piękne. Dziś natomiast mimo niezaprzeczalnego zaawansowania techniki, żyjemy w epoce "jednorazowego użytku". Otoczeni przedmiotami, których trwałość jest bardzo ograniczona i które często z estetyką nie mają nic wspólnego... Być może upraszczam, ale jak się człowiek powłóczy po włoskich miastach, jak się napatrzy na katedry, dzieła sztuki i pałace, to siłą rzeczy takie wnioski cisną się na usta.


Im częściej do Florencji przyjeżdżam, tym bardziej ją lubię i tym bardziej jest mi bliska. Przestała mnie onieśmielać i przytłaczać już dawno temu. Florencja jest specyficzna, trzeba mieć do niej odrobinę cierpliwości, nie zniechęcać się po pierwszej zatłoczonej wizycie, która zazwyczaj przebiega klasycznym turystycznym szlakiem. 
Byłam we Florencji w sobotę, byłam we wtorek i wkrótce znów tam powrócę, ciągle mi mało. Mam nadzieję, że znów będę mogła podzielić się z Wami nowymi smakami, sekretami, odkryciami.
Będzie mi miło, jeśli wciąż będziecie Kamienny Dom odwiedzać tak licznie jak do tej pory, mam nadzieję, że licznik odwiedzin dalej będzie mnie pozytywnie zaskakiwał. Jeszcze raz: bardzo dziękuję.


JEDNORAZOWEGO UŻYTKU to po włosku USA E GETTA (wym. uza e dżetta)

3 komentarze:

  1. Ostatni raz we Florencji byłam niemal 10 lat temu i sama nie wierzę w to co piszę... kiedy ten czas tak zleciał. Wtedy jaki bardzo młoda osoba, nazywając rzeczy po imieniu dziecko nie byłam wstanie dostrzec uroku tego miasta dlatego planuję wrócić tam i zakochać się we Florencji na prawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gromkie: hip -hip - hurrraaa!
    I jeszcze raz sto lat i w ogóle naj naj naj z okazji kolejnego miliona :)
    I jak za każdym razem gdy widzę te wspaniałe smakowitości z trippy - zazdroszczę :)
    C-ó

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje i ogromne podziękowania, że mogę byc tutaj codziennie :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj