wtorek, 16 stycznia 2018

Chłopiec, który fotografuje kwiaty i poniedziałkowe dolegliwości

fot. Mikołaj

- Nie idę dziś do szkoły! - Obwieścił w poniedziałkowy ranek Mikołaj i nie o bolącą nogę tu chodziło, tylko o dotykający wielu ból poniedziałkowy. - Zostalibyśmy w łóżku cały dzień pod kołderką, oglądalibyśmy filmy i jedli pasta al forno
- Byłoby cudownie! - przez chwilę walczyłam sama ze sobą, by nie ulec mikołajkowym fantazjom, które prawdę mówiąc wcieliłabym w życie z największą rozkoszą, tylko co potem?

Poniedziałek był pracowity, ale słoneczny i dosyć ciepły.  To natychmiast tchnęło we mnie więcej energii i raz dwa zaplanowałam na wtorek, który prawie wolny miał być od lekcji, prawdziwą górską eskapadę. Co do celu tylko nie mogłam się zdecydować, ale cel w wyprawie to najmniej istotny szczegół... Może Acquacheta? Ale od dołu czy od góry? A może Diacci albo nie ... Biana... Itd... itd... 

Wtorek obudził mnie hałasem deszczu za oknem. Wiatr przez noc narozrabiał jak pijany zając, turlał po tarasie choinką, która wciąż czeka na zakwaterowanie w ogródku przy Santa Barbara, zerwał pranie, które nie było przypięte i szmyrgnął je za barierkę, tak że teraz czeka mnie wędrówka wzdłuż Lamone i zbieranie fantów, o ile oczywiście nie są już w Ravennie. Pal sześć pranie, choinki i inne, najgorsze jest to, że znów moją wyprawę szlag trafił...
Ranek wita mnie też wiadomością od Ellen. Choć jedna dobra rzecz! Jest coś co może załagodzić ból po niedoszłym spotkaniu z górami - spotkanie z Contessą! 

***
- Kiedy mi oddasz komputer? - pyta Mikołaj co jakiś czas. Zadziwia mnie jego stoicki spokój i cierpliwość. 
- Mam nadzieję, że niedługo... Ja też już chcę mój komputer i mój aparat...

Ściągam zdjęcia z Mikołajkowego Nikona i zerkam, co tam jeszcze na karcie siedzi... 
Przeglądam jedno zdjęcie po drugim i aż się rozpromieniam. Niektóre są naprawdę dobre! I ta wiosna! I ta wrażliwość oka... Chłopiec, który fotografuje kwiaty...
Kiedy już uporam się z naprawą mojego Nikona, muszę pomyśleć o zmianie aparatu. Starego niech przejmie Mikołaj. Powinien częściej fotografować. Ma oko!

fot. Mikołaj
fot. Mikołaj

 - Robisz jeszcze pizzę w Campigno? - zaczepia Mario przechodząca obok furtki kobieta.
- Teraz nie. Zimowa przerwa. Za mały ruch. - tłumaczy pizzaiolo. 
Wszyscy wiedzą, że Mario robi genialną pizzę. Co jakiś czas ktoś dopytuje się, tak jak ta kobieta wczoraj, ale niestety wszyscy muszą czekać do wiosny. To znaczy prawie wszyscy! My mamy pizzę na każde żądanie i to jaką pizzę! Personalizowaną! Dla mnie z toną kaparów i z karczochami!


 ZWRÓCIĆ to po włosku RESTITUIRE (wym. restituire)

4 komentarze:

  1. Ale to że Miki ma dobre oko było widać po pierwszej serii zdjęć, które wrzuciłaś (chyba znad morza) więc skąd zdizwienie :?
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja się nie dziwię:) Tylko się rozpromieniam i raczej kolejny raz zadziwiam:) Tym bardziej, że fotografować znane miasto, morze w Ligurii jest czymś innym. Uchwycic dobre kadry z codzienności to zupelnie inna para kaloszy:) Przez to co człowiek fotografuje odbijają się jego uczucia. Dlatego tak mnie rozpromieniły te kwiaty w obiektywie Miska.

      Usuń
    2. Pozwolę sobie się nie zgodzić Liguria też była codziennością (aczkolwiek cieplejszą czyli łatwiejszą do zniesienia) a zresztą nie ważne czy codzienność czy nie jak umiesz złapać chwilę to jest to bez znaczenia a w dyskutowanym przypadku widać że umie złapać chwilę :) Ale rozpływać się możesz jak najbardziej i słusznie.
      Piotrek

      Usuń
  2. A już przez moment pomyslałam, że u Was dzień tak ciepły, że mimozy natychmiast zakwitły :)
    Pozdrowienia!
    Asia C.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj