poniedziałek, 1 stycznia 2018

2018 wchodzi na scenę


 Noworoczny poranek przywitał nas burym niebem i deszczem gęsto siąpiącym. Nie sądzę jednak, by pokrzyżowało to nasze plany na dziś. Mamy zamiar mimo wszystko wyjść z domu, a ja tę upiorną pogodę zinterpretuję  sobie parafrazując ślubne powiedzenie: Kasia bagnata  - Kasia fortunata! I niech tak będzie!
Zanim jednak nastał deszczowy noworoczny poranek, otworzyliśmy nasz słoik szczęśliwości i jeszcze raz wzruszyliśmy się tym, co się w nim zachowało. Było sentymentalnie, ale też zabawnie. Chłopcy kolejny raz pokazali, że są naprawdę wyjątkowi i proszę niech nikt nie krzywi się na ortografię, nie ona tu najważniejsza... Najpiękniejsze, że potrafią dopatrywać się we wszystkim czegoś dobrego. Taki był przecież sens całej tej naszej zabawy ze "słoikiem dobrych chwil" - nauczyć się doceniać drobiazgi.
 

 Żeby rok zamknąć należycie, zanim świątecznie się wystroiliśmy, tak jak sobie obiecałam zabrałam chłopców na krótki, górski spacer. To zaledwie namiastka wyprawy o jakiej marzę, ale tak czy inaczej postawienie stopy ciut wyżej zawsze człowiekowi na duszę dobrze robi.


A po spacerze, po obiedzie, po przygotowaniu grilowanych warzyw nadszedł czas na tiule, szpilki i malowanie paznokci. Raz na jakiś czas trzeba być damą... Ruszyliśmy w dobrych humorach do Kamiennego Domu Contessy i tam Rok 2018 hucznie powitaliśmy. Było tak jak być powinno - w doskonałym towarzystwie, ciepło, radośnie, przepysznie. Tańce, toasty, śpiewy i śmiechu co niemiara! Oby taki właśnie był ten rok! 
Jeszcze raz życzę Wam cudownego roku 2018 od dziś miłościwie nam panującego.





1 komentarz:

  1. Ty już tam wiesz czego Ci życzę :)
    P.S. (kolor szpilek obledny)
    Nicko

    OdpowiedzUsuń

Drukuj