piątek, 1 grudnia 2017

Uśmiechnąć się do kozy



Jest czas na rozmowę i czas na milczenie, jest czas na postój na przydrożnym kamieniu i na kieliszek wina. Jest czas, by zatrzymać wzrok na cieniach chmur, na cyprysowych szyszkach turlających się pod nogami i na kamiennej ruderze bez dachu. Jest czas, by uśmiechnąć się do kozy, sfotografować castellone i pogłaskać puchatego pastore, którego instynkt dopiero dojrzeje. Jest czas na wszystko, a przynajmniej powinien być. Czas nieodkładany na jutro, na weekend, na za rok. Myślę o tym, co dziś, bo przecież w tym całym pokręconym świecie, tylko dziś jest tym, co mamy tak naprawdę.  


Nareszcie - powtarzałyśmy obydwie. - Nareszcie nam się udało! I jeszcze pogoda pomogła! I jest tak pięknie! I nawet droga nie bardzo błotnista! Cieszyłyśmy się z Ellen naszym wspólnym czasem na górskim szlaku. Już dawno planowałyśmy takie wyjście, ale do tej pory na tych na planach się kończyło. Na szczęście tym razem było inaczej i mam nadzieję, że zaostrzyło to nasz apetyt na więcej. 


Poszłyśmy trasą kamiennych ludków, a potem wąskim szlakiem ruszyłyśmy w kierunku Castellone. To był piękny dzień. Dzień który zaczął się prawdziwą burzą i gradobiciem, a zakończył się słońcem i ciszą. Listopad w ten ostatni dzień zachował się jak wybuchowy kochanek. Nawrzeszczał, trzasnął drzwiami, rzucił talerzami, a potem przemyślał, przytulił i odszedł na spokojnie. Listopad ustąpił miejsca grudniowi.



Dobrze mieć kogoś, kto rozumie, kto na świat patrzy podobnie, kto uściskiem dłoni potrafi uprzedzić cierpką myśl i odgonić ją jak zły sen. Niezwykłe, że los przygnał nas do Marradi  z  różnych części Europy. Niezwykłe to życie i nasze drogi. Niezwykła Ellen. Niezwykły czas... 
I tyle słów wystarczy, reszta zostanie dla nas. Widokami natomiast podzielę się z radością. Grazie Ellen. Grazie di tutto! Abbiamo ancora tanto da camminare!


 KOZA to po włosku CAPRA (wym. kapra)

2 komentarze:

  1. Też się dzisiaj do Kozy uśmiechnę (czyli do koleżanki Kozą zwanej)...:-)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj