wtorek, 19 grudnia 2017

Tysiąc i jedna szopka


Jak każdego roku odkąd jesteśmy w Italii, tak też i tym razem pojechaliśmy na szopkową wyprawę. Nie szukaliśmy nowych szopek, bo pogoda do wojażowania w ogóle nie nastrajała, a wręcz... rozsądnym ludziom kazałaby siedzieć w domu przy kominku. Tak czy inaczej my  postanowiliśmy powrócić do znanego nam już dobrze Portico di Romagna, które każdego roku ubiera się świątecznie i zyskało przydomek "paese dei presepi" (miasteczko szopek).



W każdym zaułku, w najciemniejszym nawet zakamarku, na schodach, na parapecie, duże, średnie i całkiem maleńkie, banalne i oryginalne, z kamienia, z tkanin, z drewna, z papieru a nawet szkła... Niczym galeria pod gołym niebem Portico w okresie świątecznym dzieli się swoimi "dziełami" ze zwiedzającymi.
Fantazja mieszkańców jest nieograniczona. Świętą rodziną może być na przykład gąsior, butelka wina i kieliszek, szopka może być ułożona na trawie, na brzegu rzeki - w ten sposób można podziwiać ją z mostu,  szopka może być też zrobiona w starym kole, na zardzewiałym rowerze, w sicie do przesiewania mąki czy nawet w słoikach. Wielki ukłon za pomysłowość i za piękne wykonanie. 


Do wieży znów przyciągnęły nas dźwięki muzyki. Myślałam, że tak jak poprzednio czeka na nas Vivaldi i jego Cztery pory roku, tymczasem spotkała nas kolejna niespodzianka. W tym roku poszczególne piętra to: ziemia, powietrze, woda i ogień. Poetyckie, subtelne, a zarazem takie proste. Czapki z głów jeszcze raz!


Poza nowymi szopkami i wystawami Portico zaskoczyło mnie czymś jeszcze! Oto co odkryłam na jednej z witryn: BOOKCROSSING! Nie przypuszczałam, że mam go prawie pod nosem. Następnym razem na pewno skorzystam!


Po mgłach trzech mijanych przełęczy Portico ugościło nas całkiem znośną pogodą. Nie mówię, że było słońce, ale po widokach mijanych po drodze, byliśmy miło zaskoczeni. Przed powrotem jeszcze tylko przystanek na słodkiego crescione nadzianego ricottą i kremem orzechowym oraz w małej macellerii, która już kiedyś zachwyciła nas swoimi smakami. 
Taka to była sobota. Prawie świąteczna. Taka jak lubię.



ZASKOCZYĆ to po włosku SORPRENDERE (wym. sorprendere)

4 komentarze:

  1. Genialne! Muszę to kiedyś zobaczyć na własne oczy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne, inspirujące i wzruszające jest to wspólne działanie w miasteczkach, które pokazujesz Kasiu.
    Niezależnie od pory roku, od ilości światła - ludzie działają razem dla atmosfery i pewnie z prostej potrzeby serca. Cudne to wszystko!
    Pozdrowienia!
    Asia C.

    OdpowiedzUsuń
  3. wielka inspiracja te szopki tutaj...już kolejny raz brałam razem z corką udział w naszym "miastowym" konkursie na szopkę, zobacz jakie cuda ludzie robili: http://www.pomorska.pl/wiadomosci/wloclawek/g/najpiekniejsze-szopki-bozonarodzeniowe-we-wloclawku-zdjecia,12773182,26703946/ ....nam się nie udało nic wygrac, ale może w przyszłym roku zaczerpnę z włoskich trendów ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Godna podziwu jest kreatywność Włochów i potrzeba dzielenia się nią, zarówno w plastyce, jak i w teatrze.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj