czwartek, 14 grudnia 2017

Drobne niedogodności i szczypta literatury.


- Pusia nie martw się, teraz jest jak w średniowieczu - pocieszał Tomek.
- Martwię się tym, że znów odwołuję lekcje. 
Wieczór kolejny raz spędziliśmy przy świecach, a ja błogosławiłam Mikołaja za to, że latem uparł się i na mercatino kupił sobie gazową lampę. 

***
Wracaliśmy razem ze szkoły ze spotkań indywidualnych z nauczycielami, Mario zabrał nas z placu, a wcześniej jeszcze zahaczył o stację, gdzie tym razem lekcję muzyki miał Tomek. Kiedy byliśmy na wysokości tablicy z napisem Biforco droga się zakorkowała, a w głębi zamigały wozy strażackie. 
- Czy to wypadek?
- Nie to tylko to drzewo zwalone na dom wycinają.
Tak jak i inni miejscowi zaraz zawróciliśmy i skierowaliśmy się przez most na Via Francini. Kilka minut później, gdy zatrzymaliśmy się przed domem w Biforco zapanowała ciemność. Kompletny blackout.


Strażacy musieli pozbyć się drzewa, którego gałęzie znajdowały się blisko przewodów i tym właśnie sposobem na wieczór zostaliśmy bez prądu. Najpierw zmartwiłam się kolejną odwołaną lekcją, a potem ogarnęło mnie gigantyczne zmęczenie i niemoc, kropka nad i po atrakcjach minionych dni.  
Ale żeby nie było, że marudzę, bo nie marudzę, gdzieżbym śmiała... to dodam kilka pozytywów. Chłopców w szkole dalej chwalą, a ja zbieram słowa uznania za wychowanie. Z Faenzy przyszły dobre wieści o moim komputerze. Sprawdził się najbardziej optymistyczny scenariusz, więc już od jutra będzie wszystko po staremu.


- Wiesz Pusia co teraz czytamy?
- Co takiego?
- "Promessi sposi". (Mój przyp. polskie tłumaczenie to Narzeczeni, włoska powieść, klasyk na miarę Pana Tadeusza czy sienkiewiczowskiej trylogii. Pierwsza włoska powieść historyczna)
- Pięknie! podoba ci się?
- Podoba. A wiesz, że samej historii nie wymyślił Manzoni? 
- A to ciekawe!
- Podobno znalazł gdzieś stary manuskrypt i postanowił ocalić tę historię. Oczywiście ubrał ją w słowa po swojemu, może dodał to czy tamto, ale to nie on wymyślił tytułowych narzeczonych.
- Uwielbiam, kiedy dzielisz się ze mną takimi ciekawostkami. Idę po książkę. 
Wyciągnęłam z gabloty mój własny egzemplarz "Promessi Sposi" i położyłam obok kominka. Poczytam sobie, kiedy życie międzyświątecznie na chwilę zwolni. 


Tymczasem jeszcze chwilę musimy podziałać na pełnych obrotach. BUONGIORNO a tutti! Buongiorno libeccio... dawno cię nie było... 

POWIEŚĆ HISTORYCZNA to po włosku ROMAZO STORICO (wym. romanco storiko)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj