wtorek, 7 listopada 2017

Wariactwa z Kamiennego Domu i filmowe podsumowanie jesieni


Ranki teraz zwariowane, bo Matka Polka jakiś czas temu zarządziła, że rano nim życie ruszy swoim rytmem pół godziny jej się rano należy jak psu buda. Na co jej te pół godziny? Proste! Koniec z MelB, skalpelami i innymi "dziesięciominutówkami", postanowiła wrócić z żelazną konsekwencją do starego dobrego pilatesa. Nie było rady! Od wieku okrągłego nie ma odwołania, a prawa jakieś przeklęte szacher macher z fizyką urządzają... I tak Matka Polka teraz nawet o piątej się z łóżka zrywa, żeby ze wszystkim zdążyć, żeby mieć czas (taki żarcik z tym czasem), ale potem się tak jakoś wszystko składa, że nijak się na zakrętach nie wyrabia. Ćwiczy jednak dzień w dzień, nie ma zmiłuj! 
I się zaczyna… 
Dzieci do pionu ustawia, pogania - a szybko! a ta książka to czyja? a piórnika byś zapomniał! a kanapki kto nie schował? a czemu ja muszę ciągle gadać i gadać i gadać…? Ja się przecież relaksować miałam! 
A dzieci już nie dzieci z politowaniem patrzą jak Matka nogami wywija, palce u stóp obciąga, a to stopa flex, a to point, nosem wdycha, ustami wydycha… 

- No! Skończyłam! Teraz idę robić kąpiel! - obwieszczam z satysfakcją po pół godzinie wywijania, kiedy chłopcy już zwarci i gotowi stoją przy drzwiach.
- Ej Pusia! Od kiedy to po polsku się robi kąpiel. 
- "Ojtam"! Wykąpać się idę!
Pięć minut później przed tym samym oknem. Tomek z nosem rozpłaszczonym o szybę:
- Niebo się otwiera. 
- Ej! A od kiedy to po polsku niebo się otwiera? Chciałeś powiedzieć: wypogadza się?
- Tak Pusia! Niebo się wypogadza. 
Uśmiechamy się do siebie i i zaraz każdy rusza w swoim kierunku. 



***
Wieczór.
- Mogę ci coś przeczytać? - pytam Tomka, kiedy już leży opatulony kołdrą.
- Co takiego? Coś się stało?
- Nie, to tylko mój artykuł o nas. Chcę, żebyś ocenił. 
- Czytaj. 
- "Ranki teraz zwariowane, bo Matka Polka jakiś czas temu zarządziła, że rano nim życie ruszy swoim rytmem pół godziny …" - czytam wszystko jak na świętej spowiedzi, a Tomek się tylko uśmiecha i w końcu przerywa mi w pół zdania.
- Wiesz jak ty piszesz? 
- Jak? 
- Jak Cejrowski! Ale to komplement, bo mi się podoba jak on pisze. Ty bardzo fajnie piszesz!
- Serio? Podoba ci się? 
- Bardzo… Widzisz Pusia… Niebo się wypogodziło i chwilę potem … ZAMKNĘŁO:)) - Tomek się śmieje ze swojego żartu i zaraz odwraca na drugi bok. 
Buona notte…

A ja tym wywodem mówię Wam BUONGIORNO, a do porannej kawy zostawiam podsumowanie marradyjskiej jesieni. Oto nasze polowanie na spadające liście, mgłę, deszcz i  legendarny już pociąg. AUTUNNO MARRADESE 2017



2 komentarze:

  1. Zastanawiam sie, kiedy Comune zdecyduje sie podziekowac Wam w jakis szczegolny sposob za to,ze jestescie ambasadorami tych pieknych miejsc,co na pewno przklada sie na ilosc turystow. Pozdrowienia znad Stretto.

    OdpowiedzUsuń
  2. Filmik super!
    Pozdrawiam za słonecznego Kapsztadu.
    Krystyna

    OdpowiedzUsuń

Drukuj