sobota, 4 listopada 2017

Piąty rok


Rozpoczął się piąty rok w biforcowym domu, a zdaje się jakby to było wczoraj, kiedy siedzieliśmy przy stole z plastikowymi kubeczkami, przy tramezzini, bo te nie wymagały obróbki termicznej, nie mieliśmy przecież nawet gazu. Wszystko było nowe i jeszcze obce, oswajaliśmy wnętrza, ściągaliśmy rzeczy z Polski i układaliśmy się z życiem od nowa. To i tamto nie szło tak jak powinno i o dziwo post o tym wciąż jest jednym z najchętniej czytanych. 

Przez te lata dom nasiąkł naszym zapachem, naszymi emocjami, nami. Stał się częścią naszej  historii, przystanią w zwariowanym życiu, domem dzieciństwa chłopców i domem mojej metamorfozy. Nie wiem ile minie jeszcze lat nim doczekamy się własnego Domu z Kamienia i czy w ogóle kiedykolwiek to nastąpi. Jestem cierpliwa, nabrałam dystansu. Szczerze mówiąc jest dobrze tak jak jest. Na wszystko przyjdzie czas.

Tak się złożyło, że wczorajszy dzień w ogóle minął pod znakiem "domu". Pisać o wszystkim nie będę, bo na niektóre tematy przyjdzie jeszcze czas. Wzbogaciłam moje biforcowe życie nową, niezwykle inspirującą znajomością. Znów spotkałam się z niecodzienną życzliwością, szczerością i sercem na dłoni. Zwiedziłam kolejny dom, spojrzałam na naszą dolinę z zupełnie innej perspektywy i ku mojej radości obiecano mi poznanie jeszcze jednego domu. Domu, do którego platonicznie wzdycham każdego dnia… 

Rozpoczynamy piąty rok w kamiennym domu i … pierwszy od dawien dawna wolny weekend. Bez Gości, bez planów, bez obowiązków. Chciałabym przez dłuższą chwilę nie robić NIC, bo ogarnęło mnie takie zmęczenie, że aż trudno ruszyć mi z miejsca. Znając mnie pewnie nie do końca mi się to uda, ale będę próbować. Marzę o deszczu, bo ten przynajmniej uziemi mnie w domu i dam sobie na chwilę spokój z festami i wystawami, których ulotki walają mi się na dnie torby. Chciałabym tylko słuchać trzaskania ognia, opatulić się w miękki koc i pisać, czytać, sączyć wino przegryzając pieczonymi kasztanami.

 PIĄTY to po włosku QUINTO (wym. kłinto)

3 komentarze:

  1. Wzruszyłam się w ten sobotni ranek :) zaszkliły się moje oczy po Twoim wpisem :) Z serca życzę Ci spełnienia marzenia o zamieszkaniu we własnym Kamiennym Domu :) i tak cudownego życia i słodkiego zmęczenia ;)
    Za chwilę przyjdzie zima, a wraz z nią częstsze palenie polan w kominku, zatrzymania się, pisania, czytania i kasztanów chrupania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też życzę Ci spełnienia wszystkich marzeń!!jak ten czas szybko upływa !

    OdpowiedzUsuń

Drukuj