piątek, 3 listopada 2017

Optymiści


- Pusia, kto to jest optymista? - pyta Tomek 
- Optymista to taka pozytywna osoba. Popatrz! - Podnoszę szklankę z wodą i pytam Mikołaja - ta szklanka jest do połowy pełna czy do połowy pusta?
- Pełna, ja więcej sobie nie leję - odpowiada rozbrajająco Mikołaj.
- A teraz ty Tomek: pełna czy pusta?
Tomek patrzy, oczy mruży, głowę przechyla, już coś chce powiedzieć, ale milknie….
- Słuchaj, to jest proste pytanie. Nie zapytałam o przyczynę głodu trzeciego świata. To nie test na inteligencję, tylko pseudo test na osobowość.
- No dobrze … Jest do połowy pełna.
- Czyli obydwaj jesteście optymistami. Oczywiście to tylko zabawa, a nie żaden prawdziwy test, ale tak, żeby dać obraz tego, jak świat widzi optymista.
- A co to znaczy "intuicyjny"? - ciągnie dalej Tomek. 

W kwestii zadawania pytań nikt go nie przebije. Pytanie jest silniejsze od niego i im jest starszy tym pytania są coraz bardziej skomplikowane. Żal mi tylko, że jestem taką ignorantką, iż na większość z nich niestety muszę odpowiedzieć "nie wiem", "nie znam się", "nie pamiętam",  itd… itp… A wachlarz Tomka zainteresowań jest szeroki: od fizyki kwantowej, poprzez wulkany, fryzurę Chopina, anatomię człowieka na Murze Berlińskim kończąc. Musi wiedzieć wszystko. 
- On chyba nawet kiedy śpi obmyśla nowe pytania - skwitował kiedyś Mario i zastanawiam się czy tak nie jest w istocie.  


Ja natomiast wciąż jeszcze widzę "tyle" kwiatów i kolorów dookoła i myślę sobie, że to trochę tak jak z tą szklanką - do połowy pełna czy do połowy pusta? Dywany kwiatów czy jeden, może dwa efemeryczne, drżące, opierające się wytrwale jesieni? Optymistka… nawet jeśli chwilowo nieco zmęczona.


Za kilka godzin Dom z Kamienia opustoszeje. Ostatni jesienni Goście odjadą, a potem znów powrócą i tak dalej… i tak dalej... to wszystko będzie się toczyć. Dziękujemy za wspólny czas, za ciepło, za absolutnie przepyszne marynaty, za pomoc hydrauliczną i za nieskrzypiące drzwi… Nim się obejrzymy znów będzie lato i szaleństwa nad Sanetrno i kolacje w ogrodzie u świętej Barbary i stralunata, strastellata, marradyjskie cuda wianki!


ZADAWAĆ PYTANIA to po włosku DOMANDARE (wym. domandare)

6 komentarzy:

  1. Odpowiedz jest prosta:pesymista mowi,ze jest tak zle,ze gorzej byc nie moze, a optymista odpowiada: moze,moze. Pozdrowienia znad Stretto

    OdpowiedzUsuń
  2. Na jednym ze zdjęć jest mistrz II planu...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, miałam nawet podpisać, ale mi się zapomniało:))

      Usuń
  3. Hej Kasiu, w pelni rozumiem bol zadawanych pytan:) jedno z moich ulubionych to ' w jakim jezyku mysla glusi'.
    Pytanie od Macka....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialne! A swoją drogą … no właśnie! W jakim?

      Usuń

Drukuj