czwartek, 23 listopada 2017

Festa smaków w Brisighelli


Już jutro będę miała dla Was kolejny wpis jednego z moich chłopców, ale dziś by zachować jako taki porządek jeszcze jedno, ostatnie już weekendowe wspomnienie - Quattro Sagre per tre Colli w Brisighelli. 
Pogoda nie była w tym roku łaskawa dla Brisighelli i jej listopadowych fest. Zarówno pierwsza jak i druga niedziela były naprawdę "pod psem" i mimo wielkich chęci nie ruszyliśmy się z domu na krok, nie skusiła nas nawet pieczona porchetta. Na szczęście aura opamiętała się przy trzeciej, przedostatniej niedzieli, którą to Brisighella dedykuje truflom.



Oczywiście nie samymi truflami żyje człowiek! Na straganach można było znaleźć najróżniejsze smakołyki - owoce, warzywa, kasztany, grzyby, orzechy, sery, oliwki, karczochy, wino, oliwę oraz całą masę klamotów określanych przeze mnie jako "mydło i powidło". 
Po tych latach wciąż nie spowszedniały mi kolory, smaki i lokalny folklor. Tak jak bez końca mogę podziwiać kopułę Brunelleschiego we Florencji czy inne sławne dzieła, tak też i sagry, na których stragany uginają się od smakowitości raczej nigdy mi się nie znudzą. One też są dla mnie swoistym dziełem sztuki, a może nawet czymś ponad, bo przecież pobudzają więcej zmysłów. Mogę snuć się pomiędzy nimi bez końca, co i raz wyciągając rękę po kolejny apetyczny kęs.


Niestety jeśli chodzi o same trufle rok 2017 nie był dobrym rokiem. Susza wyraźnie dała im się w kość. Nawet ja laik, który w temacie pobrał zaledwie kilka lekcji, widziałam, że "bryłki" prezentowane na straganach nie były pierwszej jakości, ich ceny natomiast przyprawiały o zawrót głowy.  


Ziemie otaczające Brisighellę słyną z doskonałej oliwy. Oprócz niej na sagrze można było również kupić tutejsze drzewko oliwne. Sagra im dedykowana odbędzie się w Brisighelli już w tą niedzielę i będzie to ostatnia impreza z serii Quattro Sagre per tre Colli. Tak oto listopad dobiegnie do mety… 
Wystawy w Marradi bardzo powolutku zaczynają się dekorować. Jeszcze nieśmiało, jeszcze nieliczne, jeszcze iluminacji na ulicy nie rozwieszono, ale już w pierwszą niedzielę grudnia rozlegnie się na placu gwar pierwszych w tym roku mercatini di natale
Dobrego dnia!


OTACZAĆ to po włosku CIRCONDARE (wym. czirkondare)

5 komentarzy:

  1. Tyle smakowitości, koniecznie musimy wybrać się na urlop jesienìą. Kiedy jesteśmy latem w Italii to wszystko nas mija. Mam wrażenie że gubimy połowę tego co kochamy we Włoszech.
    Kasiu piękne zdjęcia. Pozdrawiam.
    Aga z Olsxtyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Ściskam całą czwórkę!

      Usuń
  2. Pani Kasiu, wyczytałam gdzies w internecie, że najcenniejsze są trufle białe - tu na zdjęciach chyba takie właśnie widać - czy byli chętni na ich zakup ? Jeśli mogłaby Pani wyjaśnić fenomen tych grzybów, tzn rozumiem, że występują one rzadko i czy w związku z tym ich zbiór jest możliwy dla każdego tak jak u nas każdy może sobie wejść do lasu i nazbierać prawdziwków czy kurek ? Co takiego niesamowitego jest w ich smaku? - czy jadła je Pani i jeśli tak, to jak określiłaby Pani ten smak? Trochę dużo tych pytań, ale będę wdzięczna za odpowiedź.:) Pozdrawiam AnetaG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://domzkamienia.blogspot.it/2015/10/spacer-z-pierwsza-dama.html Tutaj była opisana moja wyprawa na trufle. Niemożliwe jest znalezienie trufli bez psa. One znajdują się pod ziemią. Również miejsca są ściśle trzymane w tajemnicy. To co mnie spotkało - wspólna wyprawa - to był prawdziwy zaszczyt. Poza tym trzeba mieć przede wszystkim licencję i zdać wcześniej egzamin. Smak trufli… trudno go opisać. Niektórzy porownują do normalnych grzybów, ale to jednak duże niedopowiedzenie. Ja je uwielbiam. I z truflami to jest tak, że albo się je kocha albo nienawidzi:) Cenniejsze są trufle białe, ale ja i te osoby które znam zdecydowanie jesteśmy za czarnymi.

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za wyjaśnienia, pies Obama nieźle się pożywił, mając na uwadze ceny tego smakołyku. A co z metodami przyrządzania? Poza tym czy trufle nie mają nóżek ?Pozdrawiam AnetaG

      Usuń

Drukuj