piątek, 24 listopada 2017

Czerwone buty


Obiecałam dziś relację chłopców, ale po wczorajszym wieczorze zdecydowałam, że wpis ukaże się jednak jutro - proszę więc o cierpliwość i wyrozumiałość. Tymczasem inny temat i inne obrazy wskoczyły na pierwszą stronę. 
Na chwilę przed 25 listopada, który ogłoszony jest międzynarodowym dniem przeciwko przemocy wobec kobiet, w marradyjskim teatrze został wystawiony spektakl poruszający te trudne zagadnienia. Może i żyjemy sobie gdzieś w dziczy Apeninów, niby odsunięci od świata, ale jednak niewolni od problemów i świadomi dramatów. 


Przed teatrem bukiet róż. Wokół niego czerwone buty. Symbol. Dostawiłam również swoją parę. Na początek krótki występ dzieciaków ze szkoły. Obecność klasy drugiej i trzeciej obowiązkowa. Uważam, że to dobrze, niech młodzież wie. Mario twierdzi, że takie inicjatywy niczego nie zmienią i być może ma racje, ale jednak lepiej o tym mówić, niż milczeć tak jak to było przez lata. 


Vedrai, vedrai … spektakl trzech aktorek. "Mocny" - powiedziała Ellen. "Mocny i trudny" - dodałam w myślach. Trudny, bo szarpie w środku i nie daje spokoju nawet wtedy, kiedy kurtyna już opadnie. Świetnie zagrany, bez jasnego końca. Ten można sobie dopowiedzieć, interpretować po swojemu patrząc na własne życie…   


Przed teatrem czerwone buty. W czerwonych butach czerwona róża. Nim pójdziemy spać, jeszcze tylko krótka rozmowa z synem. Trudny temat, trudne pytania. Zbawianie świata warto zacząć od własnego podwórka, a ja mam przecież dwóch synów.  

PRZEMOC to po włosku VIOLENZA (wym. wiolenca)



2 komentarze:

  1. Trudno zmienic mentalnosc w kraju,w ktorym rozwod wprowadzono w 1970 roku, zabojstwo honorowe zdelegalizowano w 1981roku, w swiadomosci wielu kobieta jest wlasnoscia mezczyzny... Osobiscie znam kobiety,ktore o pozwolenie wyjscia prosza meza ( oczywiscie on jest wolnym ptakiem). W tym roku zamordowano juz 114 kobiet o ile pamietam dobrze cyfre, w zeszlym chyba 150, w tym tygodniu uwolniono Rumunke, ktora zyla w niewoli przez 10 lat, urodzila w tym czasie w tej komorce 2 dzieci a on jej rany zszywal zylka wedkarska...Dzieki Boze,ze karabinierzy, ktorzy go zatrzymali i zobaczyli wnetrze samochodudu brudne,a w nim dziecko mieli nosa, i odkryli ten horror.To tez jest czesc naszej pieknej Italii, niestety. Cienie, i brzydkie fakty... Pozdrowienia znad Stretto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to akurat nie jest tylko problem Italii, a całego świata, bo ich dramaty nie dzieją się tylko tu, a na wszystkich kontynentach. Kiedy temat przestaje być tabu, może łatwiej te dramaty dostrzec.

      Usuń

Drukuj