piątek, 20 października 2017

Piękność Florencji


- Pusia a ty wiesz, że Venere, którą namalował Botticelli to była prawdziwa kobieta? - Tomek zawsze chętnie dzieli się wiedzą zdobytą w szkole i często przy kolacji raczy nas arcyciekawymi opowieściami.
- Naprawdę? Nie miałam pojęcia!!
- Opowiadała dziś o tym prof Stefania na lekcji sztuki. Muza Botticellego miała na imię Simonetta i w tamtych czasach uważana była za najpiękniejszą kobietę we Florencji i reszty świata. Urodziła się w Ligurii, wydana została za mąż za Marco Vespucci i z nim przybyła do Toskanii. Wielu mężczyzn straciło dla niej głowę, wśród nich był nawet młodszy brat Lorenzo il Magnifico - Giuliano de' Medici, który został jej kochankiem. 
- Niesamowita historia! Poproszę więcej takich. 
- A kojarzysz tę kobietę, co stoi obok Primavery? 
- Nie… Nie znam na pamięć obrazów.
- W każdym razie to też jest Simonetta.
- Primavera to mój ulubiony obraz - wtrąca się do rozmowy Mikołaj.
- Ja z tych dwóch wolę Venere
- Ja też… Pusia, a jaki jest twój ulubiony obraz?
- Nie mam ulubionego obrazu, ale mam ulubionych malarzy. Chagall i Monet.
- Ooo Monet! To też mój ulubiony. A mówiłaś zawsze, że lubisz Pocałunek, kto go namalował?
- Klimt. Uwielbiam ten obraz jak i wszystkie pozostałe tego malarza. Są niezwykłe.
- A podoba ci się Picasso?
- Nie, Picasso to nigdy nie była moja bajka. 
- Mnie też nie. Ja lubię Leonardo!
- O a ja jeszcze uwielbiam Silvestro Lega.
- Kto to? 
- Ten malarz z Modigliany. 
- Ten co plamkami malował - dodaje Mikołaj.
- Niby zwykłe scenki rodzajowe, a tyle piękna...
itd… itd…. Potem rozmowa przechodzi na kompozytorów. Rozmawiamy o Verdim i o Wagnerze, a Tomek przejęty opowiada o spektaklu na koniec roku. Temat sztuki został już wybrany - życie Vivaldiego. 
Nie lubię słowa "fajny", ale muszę powiedzieć - fajni ci moi chłopcy. Nie dlatego, że moi. Po prostu fajni i kropka. 


Kiedy kładę się spać mrok pokoju rozświetla jedynie światło monitora. Na ekranie mam wyświetloną  Primaverę Botticellego. Przyglądam się kobiecie stojącej obok. Nigdy nie zwróciłam uwagi, że to ona jest na tym obrazie najpiękniejsza. Jakie to stereotypowe … Zazwyczaj patrzymy na "głównego bohatera". Ta kobieta ma rzeczywiście twarz Wenus. Musiała być piękną kobietą. Mówili o niej "La bella di Firenze". Wciąż jest piękna. 
  


WENUS to znaczy VENERE (wym. wenere)

2 komentarze:

  1. Zaszczepiona wcześniej wrażliwość na piękno pozostaje w człowieku na całe życie. Podoba mi się włoski system edukacji, to nie pruski rygor naszej.

    OdpowiedzUsuń
  2. jest taka ksiazka "Tajemnica Botticellego" Marina Fiorato - FAJNIE się ją czytało ;)))

    OdpowiedzUsuń

Drukuj