czwartek, 12 października 2017

Mimo wszystko


Znów zassał mnie wir … Ten tydzień i kolejne i tak niemal do połowy listopada to będzie karuzela. I nawet nie myślę o zaległościach, które mi się nawarstwiły mimo starań, by być na bieżąco. Przewodnik, podstrona, oferta, zdjęcia liczone w tysiącach i góra prasowania... "Jakie ostatnio upiekłaś ciasto?" - pyta A. Jakie??? "Ale ze mnie wyrodna matka" - myślę sobie, już całe wieki nie upiekłam dzieciom ciasta, a nawet ostatnio ricottę kupiłam z tym zamiarem i znając życie pewnie już się zdążyła przeterminować… 
Choć sama nic słodkiego nie popełniłam, to prawie cały tydzień między lekcjami pracuję z Nikonem przy kasztanowych wypiekach u cukiernika. Dokumentuję każdą słodkość od mąki i jajka po śliczny rumiany torcik.  
Może i ja w końcu odważę się i podejmę wyzwanie z torta dei marroni...


"Twój blog jest o emocjach" - mówi inna A. Dawno się nie słyszałyśmy i tak dobrze robi mi ta rozmowa. Idę w stronę Marradi z telefonem przy uchu, wzdłuż zmęczonej suszą Lamone, pod zestrojonymi jak na paradę kolorowymi lipami… Tak zgadzam się, każdy jeden wpis jest podszyty emocjami, choć jak mówi A - nie wszystkie są czytelne dla każdego… 



Tomek już od kilku dni pisze swoje futurystyczne opowiadanie, a ja tylko coraz szerzej otwieram oczy ze zdumienia, ileż w tej głowie fantazji! Mikołaj świadomy swoich umiejętności szykuje się do konkursu matematycznego i zafascynowany nowym przedmiotem namiętnie tworzy rysunki techniczne. Po lekcjach pędzą z przyjaciółmi nad rzekę i bawią w lekarzy. Lepią z błota ciało i zaraz przeprowadzają na nim najbardziej wymyślne zabiegi. Oto wpływ naszego ostatniego kinowego wieczoru i fascynacja osobą profesora Religi. 
A ja … ja fotografuję modliszkę, ocieram łzy, bo znów gdzieś drzwi zamykają się przed nosem, bo kolejna przykrość, na którą nie zobojętniałam, ale zaraz potem pocieszam się, że jednak te smutne emocje są ostatnio w mniejszości. Kto pisze, ktoś pamięta, ktoś dzwoni, ktoś martwi się o moje zdrowie, ktoś jest zwyczajnie życzliwy, ktoś piękną myśl wysyła na dzień dobry…
A zatem PIĘKNE DZIEŃ DOBRY również ode mnie dla Was i niech to będzie dobry dzień, mimo wszystko!
MIMO WSZYSTKO to po włosku NONOSTANTE TUTTO (wym. nonostante tutto) 
  

8 komentarzy:

  1. ,Jesień to druga wiosna,bo każdy liść jest kolorowym kwiatem". Słońca w sercu życzę i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Udanego dnia i kolejnych dobrych dni.Dobrych ludzi wokolo i nich drzwi,ktore maja byc otwarte takie beda.Glowa do gory Kasiu.To co bylo,minęło.Czas biegnie mi z nim,nie warto zaprzatac sobie glowy porazkami tym,ze ktos mial zbyt malo wrazliwosci i zranil nas.Jest kolejny piekny dzień,moze byc wspanialy.Usmiech😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze rano czytam Kasiu twoje wpisy,bardzo pozytywnie mnie nastrajają.To taka blogo-toskanska terapia 😊Zaznaczan,ze dla mnie skuteczna😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedne drzwi się zamykają, ale za to inne otwierają się, jest Pani silną kobitką, poradziła sobie Pani już w tylu sytuacjach, najwyższa pora uwierzyć, że po prostu wszystko idzie w dobrym kierunku. Trzymam kciuki i pozdrawiam MS

    OdpowiedzUsuń
  5. Bogowie - FANTASTYCZNY FILM! Wspaniale, ze spodobal sie mlodemu pokoleniu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu, tyle juz osiagnelas i jestes taka dzielna. Po co sie przejmujesz jakimis cudzymi zlosliwosciami? To wszystko, kto Ci cos tam napisze to tylko zazdrosc. Nie sadze, ze normalny szczesliwy czlowiek odpala kompa, bierze klawiaturke i jedzie "a napisze cos niemilego Kasce, niech ma". To nie jest normalne. No chyba, ze to baba. To tak, ma czego zazdroscic :-) Ja tez Ci zazdroszcze, ale tak zdrowo pozytywnie, bo podobno 2 tyg temu w Toskanii bylo upalnie (kolega byl, mowil). Kasia praska

    OdpowiedzUsuń

Drukuj