środa, 11 października 2017

Goście, anioły, liście i czas.



Czas pierwszych październikowych Gości w Kamiennym Domu dobiegł końca. Pogoda spisała się na medal, a to pozwoliło Gościom przejść moimi ulubionymi ścieżkami na Lozzole i na Gamognę, cieszyć się kasztanową sagrą, zwiedzić Florencję i inne bliższe i dalsze zakątki Toskanii i jej przyległości. Apeniny i torta dei marroni zdobyły nowych fanów, a ja wracam w myślach do niektórych chwili i znów zastanawiam się, jak to niezwykle splątał różne ścieżki mój blog… Jak wiele radości, niespodzianek i satysfakcji słowami nie do opisania. Kolejne nowe znajomości, pogaduszki, miły gest. Zostają ze mną na chwilę cyklameny, a na zawsze dobre wspomnienia i wdzięczny aniołek. Zupełnie jakby ktoś zostawiał mi stróża, który będzie nade mną czuwał. Mały aniołek zjawił się w momencie, kiedy przez moment uśmiech gdzieś mi ugrzązł, bo rzeczywistość nie zawsze jest różowa. Mały aniołek dołączył do pięknej anielicy, która przyjechała do mnie w sierpniu … Dziękuję za Wasz uśmiech, za zachwyt, za zaufanie. Mam nadzieję, że nasze drogi splotą się jeszcze nie raz.




Goście w Kamiennym Domu pakują walizki, a tymczasem w innej części Europy ktoś inny szykuje się do drogi, by zaraz w nasze skromniuśkie progi zawitać. Pogoda wciąż jest taka jak na zdjęciu, a słodki smak kasztanów i wina wypełnia chłodniejsze październikowe wieczory.


Kolejny październikowy tydzień dotarł do połowy. Dni uciekają jak szalone. Tak jak liście jesienne, których zieleni ubywa z dnia na dzień. Swoją drogą marne jest życie jesiennego liścia … Pięć minut w blasku, w kolorach, a potem zerwany, zmoczony, zdeptany lub poniesiony w nieznane przez wiatr…

ANIOŁ to po włosku ANGELO (wym. andżelo)

2 komentarze:

  1. I polały się me łzy... i potoczyły, jak grochy po twarzy :), kiedy dziś czytam Pani wpis. To ja właśnie od rana pakuję plecak, by jutro zawitać do Kamiennego Domu :)
    Do zobaczenia już jutro :) tymczasem jeszcze wirtualne przesyłam piękne pozdrowienia, Iwona

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu , i na tym polega Twoja wyjatkowość , bo któż inny jak nie Ty zastanawiałby się nad losem liścia?( tak tez sie czasem układają losy ludzkie, "piec minut sławy" a potem szara , czasem okrutna rzeczywistosc ). Nie dziwi mnie to , ze coraz częściej i w większym gronie goście odwiedzają Twój kamienny dom .Kto raz tam zawitał, z pewnoscia sie przekonal o magii tego miejsca .Tylko ze to miejsce nie byłoby tak magiczne bez Ciebie: Twojej gościnności, dobroci , ciepła w sercu , uśmiechu i pozytywnej energii. Mówi się , ze dom tworzą ludzie i Ty z pewnością stworzyłaś jeden z najcudowniejszych domów gościnnych ,jaki kiedykolwiek odwiedziłam .Pozdrawiam i ściskam .Agnieszka z zielonej wyspy.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj