wtorek, 17 października 2017

Do Chianti w kolejnej ważnej sprawie


W Chianti październik fantazyjnie pomalował winnice, a słońce niemal wiosenne zbałamuciło nawet owocowe drzewko. Gdyby nie te kolory, można by powiedzieć, że to wiosna, która powoli nabiera letniego rozpędu. 
Po kilku miesiącach wracam do Raddy i ożywają czerwcowe wzruszenia. Wszystko wydaje się tak niedawno...  


Na głównym placu przy fontannie turyści, którym udzielił się włoski spokój, celebrują jesienne południe. Posezonową ciszę przerywa od czasu do czasu łopot skrzydeł spłoszonych gołębi. 

Patrzyłam na tych turystów i przypomniałam sobie, że niedawno śniło mi się, że szykowałam się do wyjazdu na wakacje w Toskanii i bynajmniej to nie był dobry sen. Obudziłam się w panice, z okropną myślą, że ostatnie cztery lata to było urojenie… Na szczęście jestem tu, to tylko zły sen, to ten sen był tylko urojeniem. Jestem tu - nie w Chianti, ale w Toskanii, to wszystko mam "za płotem".  Wielka ulga, bo jak żyć bez tego wszystkiego?


Stoły przy kamiennym domu pomierzone, talerze policzone, winnice sfotografowane… Mam nadzieję, że za kilka miesięcy nowe wzruszenia będą tak samo silne, jak te z minionego czerwca, a gałązki oliwne znów staną się symbolem czyjegoś szczęścia.


To był kolejny dobry dzień. Dzień pełen kolorowych impresji, dzień wypełniony degustacjami mniej lub bardziej "przemyślanymi", dzień rozbrzmiewający rozmowami i śmiechem. Nowe znajomości, nowe historie, splecione gdzieś w świecie drogi. Niezwykłe to wszystko… 
Za chwilę Dom z Kamienia opustoszeje. Za chwilę i na chwilę, bo już wkrótce w nasze skromne progi zawitają dawni Goście... 

- Spróbujcie oliwek! Są pyszne! 

OLIWKI to po włosku OLIVE (oliwe)

1 komentarz:

  1. Hotel Relais Santa Christina? Byłam w tym roku. Wcześniej chyba 2 lata temu chciałam odwiedzić Panią, bo codziennie czytam blog. Ale nie wyszlo, pisałam o tym, ze siedzialam w barze naprzeciw i padał deszcz, ulewny. Trzeba łapać chwile, Radda to jedna z nich.




    A


    ,

    OdpowiedzUsuń

Drukuj