niedziela, 22 października 2017

Dni jak październikowe winnice


Dziś po raz pierwszy w tym miesiącu, po raz pierwszy od tygodni ranek przywitał nas prawdziwie jesiennym niebem. Mam nadzieję, że deszcz nie będzie upiorny i trzeciej kasztanowej sagry nam nie popsuje. Wyjątkowo mi na tym zależy, bo do Kamiennego Domu zawitali Goście i chciałabym, aby zobaczyli sagrę w pełnej krasie, a nie w ponurym, łzawym nastroju. 


Po raz pierwszy udało mi się "przyciągnąć" Renatę do Marradi ponad rok temu na okoliczność Fest dell'Ottocento w Modiglianie. Od tamtej pory spotkałyśmy się jeszcze dwa razy. Teraz przyszedł w końcu czas na kasztany, o których niedawno dla Kalejdoskopu pisałam. Choć oczywiście w tym wszystkim sagra jest tylko pretekstem do spotkania się i do wiecznego "nienagadania". Szkoda, że noce są takie krótkie… mamy jeszcze tyle słów do powiedzenia...
Znów powracają te same refleksje - jak bardzo blogowanie ubogaciło moje życie. Tyle wspaniałych znajomości, które sprawiają, że zwykłe dni stają się kolorowe jak winnice w październiku. To są znajomości z sercem na dłoni, z niezmierzoną życzliwością, znajomości którym nieprzerwanie towarzyszy uśmiech ...


Byłoby miło, gdyby słońce zaszczyciło nas dziś swoją obecnością, ale nawet jeśli nie będzie miało takiego zamiaru, to myślę, że humory i tak będą dopisywać. W takim towarzystwie nie może być inaczej… 


Październik powoli się starzeje. Kolory jeszcze żywe, ale już niedługo zaczną gasnąć w listopadowym zamgleniu. Póki mogę karmię nimi oczy, biegam z aparatem i nacieszyć się tym wszystkim nie mogę. Listopad… Grudzień… Styczeń… Luty… i nim się obejrzę znów zakwitną kwiaty san Giuseppe…


2 komentarze:

  1. ale piekne kolory
    naprawde jesiennie
    u mnie za oknem tylko szaro buro i ponuro

    OdpowiedzUsuń
  2. Było pięknie, ...pizza Mario, nocne pogawędki, zapełniony "kubeł na śmieci", poranek, sagra, pyszny obiad i dom z kamienia :-)
    Pretekstów w przyszłości znajdziemy na pewno więcej.

    Pozdrawiam serdecznie

    Renata

    OdpowiedzUsuń

Drukuj