wtorek, 26 września 2017

Toskania, Marradi i Sztuka


Wielokrotnie już o tym pisałam, ale znów muszę, bo za każdym razem radość we mnie jest ta sama. Małe miasteczko zaledwie trzy tysiące mieszkańców, a potrafi dać tak wiele emocji i zaspokoić głód na tylu życiowych płaszczyznach. Niezwykłe też jest to, że mieszkańcy na te propozycje odpowiadają swoim zainteresowaniem, swoją obecnością. 
Coraz częściej słyszę, że mówi się o Marradi - miasto sztuki. To bardzo dobrze, bo tam gdzie jest sztuka ludzie są wrażliwsi, tam gdzie jest piękno, żyje się lepiej. Jeszcze jeden powód do radości jest taki, że o Marradi gdzieś tam się mówi, że kogoś jeszcze to miejsce inspiruje… 
I oto w sobotę odbyła się w naszym miasteczku inauguracja wystawy toskańskiego malarza Alfredo Correani.


Wystawa zatyułowana jest Viaggio in Toscana (co tutaj można przetłumaczyć "podróż po Toskanii"). Artysta skupił się przede wszystkim na miejscach przygranicznych. Wśród uwiecznionych znalazły się: Piza, Elba, Capraia, Giglio, Chiusi, Sestino, Scandicci, Capalbio i oczywiście Marradi. 


Czuję się wyróżniona, bo to właśnie mnie poproszono o zrobienie zdjęć z inauguracji tego wydarzenia. Musiałam wprawdzie rozdwoić się między Gośćmi Kamiennego Domu, a marradyjską kulturą, jednak przyznam szczerze - było warto. Zachciało mi się  natychmiast wyruszyć w choćby krótką, najkrótszą podróż… Taki był potem nasz niedzielny zamysł, ale tu akurat pogoda miała inne plany.


Nie doczekałam niestety do końca imprezy, do wspólnego aperitivo, bo z tym czekał już na mnie ktoś w Biforco. Moja ulubiona Contessa i nasze rozmowy bez końca… 
Znów jestem w dzikim pędzie, ale … Jak dobrze, że jest Marradi, jak dobrze, że tyle dzieje się wokół mnie i jak dobrze, że jest Ellen… Anche qui, anche se gia' in ritardo - Tantissimi Auguri Carissima!!! 


INAUGURACJA to po włosku INAUGURAZIONE (wym. inauguracjone)

2 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba. Takie trochę "witrażowe" malarstwo. Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietni mieszkancy miasteczka , taka prawdziwa wspolnota . I tyle ciekawych rzeczy sie dzieje ... Może to jednak specyfika poludniowych krajow ,wspaniałego klimatu to życie na zewnątrz . Obserwowalam male hiszpańskie miasteczka gdzie wszyscy razem się spotykają , starsi ludzie nawet żyjący samotnie nie czują sie tak zupelnie samotni bo poranna kawa na dole w kafejce gdzie własciciel znajomy i klienci codziennie spotykani ci sami. Jest z kim porozmawiać , posmiac się .Starsi ludzie nie są izolowani towarzysko tak jak to się b. często dzieje u nas. Pani Kasiu , jakie to szczęście żyć w tak przyjaznym , życzliwym otoczeniu . Czlowiek ma wieksze poczucie bezpieczeństwa że o radości nie wspomnę. Ciesze się , że każdy dzień pokazuje jak dobra podjęła Pani decyzję by tutaj zamieszkać. Pozdrawiam serdzcznie . marta

    OdpowiedzUsuń

Drukuj