sobota, 16 września 2017

Pożegnanie krótkich portek


Pierwszy dzień szkoły minął radośnie. Obydwaj chłopcy wyszli w południe z uśmiechami na twarzy i dalej opowiadać jeden przez drugiego: gdzie siedzą, z kim były lekcje, co będzie w poniedziałek, że prof S. jest taka, a prof G. powiedziała tamto i że ołówek HB trzeba kupić i coś tam podpisać itd. itp i tak prawie do kolacji.   
- I jak nowe maestre? - zapytałam Mikołaja.
- To już nie maestre! To prof! - odpowiedział poważnie. 


- Podobało ci się w szkole? - pytam Tomka.
W odpowiedzi moje dziecko odgrywa scenę niemej rozpaczy.
- Droczysz się!
- No pewnie, przecież wiesz, że mi się podobało! Tak czy inaczej … wiesz ile dni zostało do wakacji? Policzyłem...


Tomek zrobił już swoje wakacyjne obliczenia. Zostało coś ponad 260 dni, wliczając weekendy i święta. Tymczasem w pamięci mam wciąż nasz ostatni dzień wakacji… 
- Nie zakładaj długich spodni. - proszę Mikołaja.
- Ale będzie mi zimno!
- Nie będzie! Zaufaj mi, w Ravennie podają prawie 30 stopni. To już pewnie ostatnia okazja w tym roku na krótkie portki! Będziesz przynajmniej mógł nogi pomoczyć swobodnie.
- Ale ja nie chcę krótkich - upiera się.
Starcie wygrywam ja, ale Mikołaj wychodzi z domu z fochem przekonany o wyrządzonej mu krzywdzie. Ja natomiast nic nie mówiąc wrzucam cichaczem do torby również kąpielówki. Mam przeczucie, że na moczeniu nóg się nie skończy...




Najpierw niebo lekko się naburmusza. Jest ciepło, ale nie aż tak upalnie jak miało być. Jednak nim dobrze rozsiądziemy się z naszym piknikowaniem, chmury się rozstępują.    
Na jeden dzień wraca najprawdziwsze lato. Może woda nie jest już bulgoczącą zupą, niemniej wciąż cieplejsza jest niż ta w Bałtyku w szczycie sezonu.
- Mikołaju chcesz mi coś powiedzieć?
Uśmiecha się pod nosem i ucieka ze wzrokiem.
- Kto miał rację? 
- Mama! 


  - Chcecie może przebrać się w kąpielówki? - proponuję, kiedy widzę jak Tomek coraz wyżej i wyżej wywija krótkie spodnie. 
- A masz???
- Więcej wiary w matkę!!!


Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że już wrzesień i świadomość, że na kolejny taki dzień będziemy musieli poczekać kilka miesięcy …
Ludzi zaledwie garstka. Słońca żar. Wiatr... Ciepły wiatr niosący ze sobą tumany piasku zupełnie jak na Saharze. Nie, nie, nigdy nie byłam na Saharze, ale oglądałam "W pustyni i w puszczy" i kiedy kolejny raz wytrzepuję ręcznik i siebie samą z piaskowych drobinek to przypomina mi się Nel oblepiona pustynnym pyłem. 

Sahara

Teraz już mogę podsumować - to było piękne lato i piękne wakacje, a ten nasz nadmorski wrześniowy dzień, był jak kieliszek dobrego limoncello po wyjątkowo smakowitym i obfitym posiłku ... 
Chłopcy pożegnali krótkie portki, a moje białe sukienki nadal rozciągnięte na krześle udają, że wciąż jest lato… 

KRÓTKIE SPODNIE - to po włosku PANTALONI CORTI (wym. pantaloni korti)

3 komentarze:

  1. Świetny koniec wakacji, pozdrawiam Aneta G

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu piękne zdjęcia, szczególnie te zrobione dla Ciebie.Pozdrawiam.Aga

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakież to ostatnie zdjęcie wymowne... koniec lata, piknikowy koszyk, plażowe koce, krótkie spodnie odchodzą. Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń

Drukuj